Aż po kres antocyjanów (wiersz okolicznościowy)
[Liryk okoliczmościowy, czyli coś dla Par Młodych, spisany chyba w 2016r.]
... a ja ci drżeć przysięgam
aż po późną jesień,
przeczuwać każdym nerwem
kiedy się kołyszesz.
Ty przysięgnij wierność
po kres chloroplastów
i razem się zezłoćmy
pod zwieńczeniem lasu.
Ukołysz, ukołyszę.
Na znak, dajmy drżeniom,
rysunek na powierzchniach
w grze świateł i cieni.
Szept wiatru powie światu,
że para dozgonna
na tej oto gałęzi
nie zna wiarołomstwa.
A kiedy mróz nas zetnie
i strąci, niech cud
spoczynku blaszka w blaszkę,
uczyni nasz buk.
Komentarze (13)
I wysraj się na klatę abym poczuła że żyję?
Tak, to jest trochę 'weselne', ale dojrzałe, nieintantylne. Podoba mi się.
Dziękuję. ;)
Nie trochę, tylko po całości, bo na konkretną okoliczność spisane.
TseCylia Z weselami kojarzy mi się Bajor. Chyba dlatego, że kiedyś oglądałam kasę z wesela koleżanki i leciały tam w tle jego piosenki. To się tak bardzo źle zestarzało.
Twój wiersz nigdy nie będzie trącić myszką.
Mona Demona , starałam się trochę, aby nie wyszła laurka z Częstochową:)
TseCylia Widać i czuć :)
Mona Demona raz jeszcze dzięki;)
TseCylia nie ma za co :)
Dobry rym, i faktycznie liryką ocieka... w takich weselnych kawałkach łatwo o częstochowę się otrzeć, Ty pięknie tego uniknęłaś... 👏
Dziękuję. :)
TseCylia, chodź na pitolo, pośmiejesz się trochę... xD
Grafomanka etam, poczytałam, wystarczy... zaraz spać...;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania