azyl

bezgraniczna

bezgraniczna miłość

bez

bez końca

 

pachnący bez

pachnący bez o poranku

bez słońca

bez sensu

wonny bez

 

bezmiar bzu

łąka bez końca

bez, zapach bzu

ulotność

 

bez słowa mijasz kałuże

topisz w nich podeszwy myśli

rozbierasz je, znieważasz, gubisz

Bez skruchy

milczysz

 

bezdenny grób, pełen bzu

opleciony obłudnym wieńcem

rylcem skrobiesz wzory

na porcelanowej powierzchni

Szepczesz

że winnam domknąć szafę

 

na bezrybiu bez

rak to nie ryba, rybą nie jest rak

Bezlitosny szum

igłą drażni kręgi

 

bezsenność

upojona bzem

brakiem, bezą

tanim winem pitym dla

rozrywki

 

jestem bezdomną rolą

oczekuję na aktora

niech zagra bez

beznadziejnie

 

nie liczą się chęci

witasz nowy dzień

giniesz NIE

omylnie

 

dopij gorzką chwilę

zszyj ciężkie powieki

Cierpisz

bez smaku

 

ściany są powiernikami mych chorób

wyimaginowanych schorzeń

przyjaźnię się z nimi

gramy w karty

tylko w soboty

wtedy mają wolne

od hazardu codzienności

Zapominam zasad

nie upominają

 

Dobrzy przyjaciele

 

podli fałszywcy

kochankowie w zbrodni

stawką jest bez

pachnący

śmierdzi jak pieniądze

ohydnie cuchnie przegraną

niemożnością posiadania

i miliardem brudnych dłoni

 

strzaskali lustro

nie było go

widzę tam

siebie, boga

 

bóg jest młody

i głupi

 

niedługo skona

już nie istnieje

 

dał mi chusteczkę

jestem chory

 

tylko chory

chory

chory

bardzo chory

 

dziękuję

 

tego lustra tam nie

było

 

wczoraj

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • NataliaO 13.05.2016
    Kocham Cię normalnie za te wiersze, za tą szczerość, prawdę. Czuć w tym emocje; takie oddanie, głębie żalu i złości, uczuć, które wygasają, a zarazem się tlą w człowieku. 5:)
  • 60secondsToDie 13.05.2016
    Dziekuje bardzo. Nie wiem co wiecej powiedziec, pod wzgledem formy to takie dosc przecietne zlepki mysli zbite w jakos poslednio czytelne zdania. Emocje graja raczej wieksza role, duza wieksza, pierwsze skrzypce w tej calej orkiestrze pojedynczych odczuc. Graja razem, ale osobno, dopiero na koncu tworza cos wspolnego. Moga sie nie znac, to my tworzymy historie. Autor. Czytelnik. Dziekuje za opinie.
  • Tina12 13.05.2016
    Przesiąknięty emocjami aż do szpiku kości.
    5
  • 60secondsToDie 13.05.2016
    Dziękuję.
  • Niemampojecia96 13.05.2016
    Dźwięczność słów. Zapach bzu. I ściany, co tylko w weekendy mogą grać w karty, bo wtedy mają wolne o hazardu. I Ty. I Piękno.

    jestem chory



    tylko chory

    chory

    chory

    bardzo chory

    - ja także bardzo często tak myślę. Lecz potem pytam siebie, czy bardziej chory niż świat
    A potem, czy bardziej chory niż świat...który stworzyłam.

    Bez tego, czego tak pragnę
    Pachnie bez, bo to ta pora
    Którą kwitnie, bez ustanku
    W maju, maju i kwietniu bez....
  • 60secondsToDie 13.05.2016
    Bardziej chory, chory tak samo, mniej chory. Bardzo chory, a świat mniej, albo mocniej. Tylko który świat? Właśnie. Ten stworzony. Stworzony z jakichś elementów. Przyczyn. Skutków. Milczenia. Szeptu.
    Lubię zapach bzu.
  • Niemampojecia96 13.05.2016
    60secondsToDie, bzu jest dużo, pomyśl o czymś pięknym, gdy następnym razem poczujesz bez.
    Zwiędnie, a Ty wciąż możesz pamiętać zapach, stworzony z jakichś elementów odczuwania.
  • 60secondsToDie 13.05.2016
    Niemampojecia96 Mogę sama zaprojektować swój zapach bzu. Swój bez. A potem go odczuwać. Woń zależną od okoliczności.
  • Niemampojecia96 13.05.2016
    60secondsToDie, rzadko pozostaje mi coś innego, niż szczerze się z Tobą zgodzić. Szkoda, że tak tu w ten sposób bez...jednakże kwitnie. Ostatnio zerwałam nawet. Wstawiłam do szklanki z wodą. Robiłam mu nawet zdjęcia, nawet na tle swoich ud, szklanek i strzykawek. Zwiądł mi. I stoi po dziś dzień.
  • 60secondsToDie 13.05.2016
    Niemampojecia96 W moim otoczeniu chyba aktualnie nie ma bzu. Za to przed szkola rosna drzewa, przypominajace wisnie, a wszedzie wokol sa stokrotki i mlecze. Z mleczy kolezanka robila nam wianki. Brudzily ubrania, ale nadal byly piekne.
  • Niemampojecia96 14.05.2016
    60secondsToDie, wiesz, mogłabyś kiedyś napisać do mnie. Na przykład maila. O wiankach, chociażby. Skoro ustaliłyśmy już, że nie studiuję farmacji. Jeśli będziesz miała ochotę. Kiedykolwiek. Chyba nieudolnie nosisz wianek, skoro brudzi ubranie. Rozumiem, gdyby brudził te anielskie blond włosy (wybacz, widzę Cię jako blondynkę, wszystkie Twoje avatary to blondynki, chyba lubisz jasny blond, tak Cię kojarzę, jasne blond loki widzę czasem nocami, czasem je czeszę, niestety są już pozbawione ciał, tzn. głowy blondynek, wybacz, wybacz, ponoszą mnie sprawy osobiste). W każdym razie: ciekawi mnie, jak ubrudziłaś ubranie wiankiem.
  • 60secondsToDie 14.05.2016
    Niemampojecia96 Byl jakos dziwacznie zapleciony przy koncu i wreszcie przy ktoryms kroku calkowicie sie rozlecial, znaczac moje ubranie wiankowo-mleczowym pietnem.
    Nie bede psuc twojego wyobrazenia, bardzo chcialabym miec jasne blond loki. Moj kolor jest nawet nieco zblizony. Nieco. W wakacje zmieniam na calkiem inny.
  • Niemampojecia96 14.05.2016
    60secondsToDie, nie chciałabym/byś takich wyobrażeń. Jasnoblond anielskie blondynki budzą we mnie mordercze skłonności. Gdy je widzę, nie wysiadam z samochodów i natychmiast ich nie morduję tylko z jednego powodu. Że kogoś mogłoby to zaboleć. Myślę, że gdybym kiedyś kogoś zamordowała, a potem jeszcze uczesała jego jasnozłociste, powiewające loki - to tylko blondynkę. Blondynkę, albo takiego jednego, pocięlibyśmy sobie żyły do śmierci płytami pink floydów drąc się na całą dzielnicę, albo zamordowałabym Blondynkę. Gdyby brak mi było uczuć do innych. I samokontroli. A mama pozwoliła zmienić? Pewnie szamponetką, co?
  • 60secondsToDie 14.05.2016
    Niemampojecia96 Gdybym ja miala kogos zamordowac, to pewnie zrobilabym to z sama soba. Na dzien dzisiejszy tylko do tego bylabym zdolna swiadomie. Kwasem.
    U fryzjera, albo farba. Na turkus.
  • Niemampojecia96 14.05.2016
    Daj mi jedną szansę. Oplotę Cię pretensjami do tego stopnia, że zamordujesz mnie. Spojrzę wcześniej w Twój turkus i wiesz co? Kontent. Mogę umrzeć. Wporzo i wpożo.
  • 60secondsToDie 14.05.2016
    Będę w pełni ukontentowana, jako małoletni zabójca o turkusowej duszy i czarnych włosach. Nie, na odwrót. Albo o białej, anielskiej duszy. Białej jak twarz trupa i kreda, którą pisałam równanie na ciemnej tablicy, mrocznej jak moje matematyczne myśli.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania