azyl
bezgraniczna
bezgraniczna miłość
bez
bez końca
pachnący bez
pachnący bez o poranku
bez słońca
bez sensu
wonny bez
bezmiar bzu
łąka bez końca
bez, zapach bzu
ulotność
bez słowa mijasz kałuże
topisz w nich podeszwy myśli
rozbierasz je, znieważasz, gubisz
Bez skruchy
milczysz
bezdenny grób, pełen bzu
opleciony obłudnym wieńcem
rylcem skrobiesz wzory
na porcelanowej powierzchni
Szepczesz
że winnam domknąć szafę
na bezrybiu bez
rak to nie ryba, rybą nie jest rak
Bezlitosny szum
igłą drażni kręgi
bezsenność
upojona bzem
brakiem, bezą
tanim winem pitym dla
rozrywki
jestem bezdomną rolą
oczekuję na aktora
niech zagra bez
beznadziejnie
nie liczą się chęci
witasz nowy dzień
giniesz NIE
omylnie
dopij gorzką chwilę
zszyj ciężkie powieki
Cierpisz
bez smaku
ściany są powiernikami mych chorób
wyimaginowanych schorzeń
przyjaźnię się z nimi
gramy w karty
tylko w soboty
wtedy mają wolne
od hazardu codzienności
Zapominam zasad
nie upominają
Dobrzy przyjaciele
podli fałszywcy
kochankowie w zbrodni
stawką jest bez
pachnący
śmierdzi jak pieniądze
ohydnie cuchnie przegraną
niemożnością posiadania
i miliardem brudnych dłoni
strzaskali lustro
nie było go
widzę tam
siebie, boga
bóg jest młody
i głupi
niedługo skona
już nie istnieje
dał mi chusteczkę
jestem chory
tylko chory
chory
chory
bardzo chory
dziękuję
tego lustra tam nie
było
wczoraj
Komentarze (16)
Kocham Cię normalnie za te wiersze, za tą szczerość, prawdę. Czuć w tym emocje; takie oddanie, głębie żalu i złości, uczuć, które wygasają, a zarazem się tlą w człowieku. 5:)
Dziekuje bardzo. Nie wiem co wiecej powiedziec, pod wzgledem formy to takie dosc przecietne zlepki mysli zbite w jakos poslednio czytelne zdania. Emocje graja raczej wieksza role, duza wieksza, pierwsze skrzypce w tej calej orkiestrze pojedynczych odczuc. Graja razem, ale osobno, dopiero na koncu tworza cos wspolnego. Moga sie nie znac, to my tworzymy historie. Autor. Czytelnik. Dziekuje za opinie.
Przesiąknięty emocjami aż do szpiku kości.
5
Dziękuję.
Dźwięczność słów. Zapach bzu. I ściany, co tylko w weekendy mogą grać w karty, bo wtedy mają wolne o hazardu. I Ty. I Piękno.
jestem chory
tylko chory
chory
chory
bardzo chory
- ja także bardzo często tak myślę. Lecz potem pytam siebie, czy bardziej chory niż świat
A potem, czy bardziej chory niż świat...który stworzyłam.
Bez tego, czego tak pragnę
Pachnie bez, bo to ta pora
Którą kwitnie, bez ustanku
W maju, maju i kwietniu bez....
Bardziej chory, chory tak samo, mniej chory. Bardzo chory, a świat mniej, albo mocniej. Tylko który świat? Właśnie. Ten stworzony. Stworzony z jakichś elementów. Przyczyn. Skutków. Milczenia. Szeptu.
Lubię zapach bzu.
60secondsToDie, bzu jest dużo, pomyśl o czymś pięknym, gdy następnym razem poczujesz bez.
Zwiędnie, a Ty wciąż możesz pamiętać zapach, stworzony z jakichś elementów odczuwania.
Niemampojecia96 Mogę sama zaprojektować swój zapach bzu. Swój bez. A potem go odczuwać. Woń zależną od okoliczności.
60secondsToDie, rzadko pozostaje mi coś innego, niż szczerze się z Tobą zgodzić. Szkoda, że tak tu w ten sposób bez...jednakże kwitnie. Ostatnio zerwałam nawet. Wstawiłam do szklanki z wodą. Robiłam mu nawet zdjęcia, nawet na tle swoich ud, szklanek i strzykawek. Zwiądł mi. I stoi po dziś dzień.
Niemampojecia96 W moim otoczeniu chyba aktualnie nie ma bzu. Za to przed szkola rosna drzewa, przypominajace wisnie, a wszedzie wokol sa stokrotki i mlecze. Z mleczy kolezanka robila nam wianki. Brudzily ubrania, ale nadal byly piekne.
60secondsToDie, wiesz, mogłabyś kiedyś napisać do mnie. Na przykład maila. O wiankach, chociażby. Skoro ustaliłyśmy już, że nie studiuję farmacji. Jeśli będziesz miała ochotę. Kiedykolwiek. Chyba nieudolnie nosisz wianek, skoro brudzi ubranie. Rozumiem, gdyby brudził te anielskie blond włosy (wybacz, widzę Cię jako blondynkę, wszystkie Twoje avatary to blondynki, chyba lubisz jasny blond, tak Cię kojarzę, jasne blond loki widzę czasem nocami, czasem je czeszę, niestety są już pozbawione ciał, tzn. głowy blondynek, wybacz, wybacz, ponoszą mnie sprawy osobiste). W każdym razie: ciekawi mnie, jak ubrudziłaś ubranie wiankiem.
Niemampojecia96 Byl jakos dziwacznie zapleciony przy koncu i wreszcie przy ktoryms kroku calkowicie sie rozlecial, znaczac moje ubranie wiankowo-mleczowym pietnem.
Nie bede psuc twojego wyobrazenia, bardzo chcialabym miec jasne blond loki. Moj kolor jest nawet nieco zblizony. Nieco. W wakacje zmieniam na calkiem inny.
60secondsToDie, nie chciałabym/byś takich wyobrażeń. Jasnoblond anielskie blondynki budzą we mnie mordercze skłonności. Gdy je widzę, nie wysiadam z samochodów i natychmiast ich nie morduję tylko z jednego powodu. Że kogoś mogłoby to zaboleć. Myślę, że gdybym kiedyś kogoś zamordowała, a potem jeszcze uczesała jego jasnozłociste, powiewające loki - to tylko blondynkę. Blondynkę, albo takiego jednego, pocięlibyśmy sobie żyły do śmierci płytami pink floydów drąc się na całą dzielnicę, albo zamordowałabym Blondynkę. Gdyby brak mi było uczuć do innych. I samokontroli. A mama pozwoliła zmienić? Pewnie szamponetką, co?
Niemampojecia96 Gdybym ja miala kogos zamordowac, to pewnie zrobilabym to z sama soba. Na dzien dzisiejszy tylko do tego bylabym zdolna swiadomie. Kwasem.
U fryzjera, albo farba. Na turkus.
Daj mi jedną szansę. Oplotę Cię pretensjami do tego stopnia, że zamordujesz mnie. Spojrzę wcześniej w Twój turkus i wiesz co? Kontent. Mogę umrzeć. Wporzo i wpożo.
Będę w pełni ukontentowana, jako małoletni zabójca o turkusowej duszy i czarnych włosach. Nie, na odwrót. Albo o białej, anielskiej duszy. Białej jak twarz trupa i kreda, którą pisałam równanie na ciemnej tablicy, mrocznej jak moje matematyczne myśli.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania