Makaron
Powierzchnia czysta, gładka,
ukryta w naczyniu, stoi, a ja czekam.
Jej zmiana nie jest nagła,
abym mógł ją dostrzec
wymaga ode mnie — zatrzymania.
Odbijam się w niej jak w lustrze —
twarz całkiem młoda.
Po upływie myśli i stukotu pięciu palców
pojawiają się na jej powierzchni
pierwsze zmarszczki.
Przezroczyste kulki już skaczą
jedna po drugiej niecierpliwie —
każda chce być jak najwyżej.
Jedna opada, za nią już nad nią a za tą,
następna i kolejna.
Pora na makaron.
A może popatrzę jeszcze.
Teraz mam umysł dziecka.
Przezroczyste kulki skaczą
jedna po drugiej niecierpliwie —
każda jak najwyżej.
Jedna opada, za nią już
następna i kolejna…
Kiedy makaron?
Komentarze (4)
Ciekawy sposób opisania procesu gotowa wody.
Mnie, jako kucharza, wciągnęło.
Zmarszczone brwi i uśmiech, to dobra mina 🙂👌
Dziękuje za te słowa :) Uwielbiam eksperymentować a słowa do tego się świetnie nadają :)
Ciekawy udany eksperyment.
Dziękuję za te słowa:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania