Plama
Trochę inna wersja tekstu z 2018
Budzą go krople wody, stukając o nos.
Jego nos. Dlatego sen mu przerywają.
A przecież jest sobota. Chce sobie dłużej śnić.
Jako że leży na wznak, to od razu po otwarciu oczu,
widzi plamę na suficie.
Co prawda nie dużą, ale na tyle, żeby mogło z niej ciec.
I cieknie.
Przestaje leżeć, bo wstaje.
Kładzie garnek na łóżko i maszeruje do sąsiadów, piętro wyżej.
Jednak musi wrócić, bo z tej zgrozy, zapomina założyć szat.
Ponowie maszeruje, mając szlafmycę na głowie.
Puka do drzwi. Otwiera sąsiadka. Chyba też dopiero wstała.
A on – będąc kulturalnym i speszonym nieco – spuszcza się wzrokiem na próg.
– Witam serdecznie. Mniemam, że u sąsiadki przecieka.
– Poczekaj sąsiad. Sprawdzę – wydaje szelest i dźwięk.
– Nie ma potrzeby. Przez sąsiadki podłogę przecieka.
– No przecież wiem!
– Bo sąsiadka ma nie tylko wdzięki, ale i rozum.
– Dziękuję. Więc o co chodzi? Mówże sąsiad, bo o łóżku śnię.
– Już mówiłem. Cieknie mi na nos.
– No to odsuń nos, sąsiad. Proste?
– Jednakowoż jest to wnerwiające. Mogę wejść.
Popatrzeć, czy u sąsiadki mokro.
– Proszę tylko nie zaglądać do pokoju,
bo tam straszny bajzel.
– Bez obaw. Zajrzę tylko do kuchni, łazienki i toalety.
Po oględzinach dochodzi, do wniosku,
że nigdzie nie widzi, by ciekło.
Żadna rura nie pęknięta i nic nie zatkane, żeby mogło lecieć obok.
Tylko te perfumy sąsiadki, o przejmującym zapachu.
– No cóż, sąsiadko. Pewnie okrężnie z innego mieszkania.
Istnieje taka możliwość. Popytam jeszcze. No to pójdę już.
Może samo przestanie. Przepraszam, za najście i wyjście.
– Jest za co, sąsiedzie.
Zaczyna schodzić po schodach, do pieleszy swoich.
Myśli o sąsiadce i plamie. Czy jeszcze mokra, czy już wyschła.
Nagle słyszy dobiegające słowa. Przystaje, by w biegu nie słuchać.
– Zapomniałam powiedzieć,
że mój mąż się rozkłada, w zamknięciu.
– Aaa… no tak – mruczy zaspany sąsiad – Wykapany ja.
Też lubię dłużej pospać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania