Badylarka

Nogi są gołe i bose. Tato na kucaka. Przed namiotem, w trawie, stoi spirytusowa maszynka, na maszynce menażka, w menażce bulgocze woda.

Mama siedzi na kocu, zapatrzona w trzciny i drzewa po drugiej stronie rzeki. Nuci piosenkę.

Ja – na ręczniku. Spod przewiązanej na głowie chustki wystają dwa splecione mocno warkocze. Patrzę, to na niego, to na nią.

On wsypuje do menażki proszek z dużej torebki i miesza biwakową łyżką.

Ona wyciąga w moją stronę rękę z herbatnikami. Podchodzę, biorę ciastko i wracam na swój ręcznik. Płynie rzeka.

 

– Myszka – szepczę, widząc w trawie małe zwierzątko.

– Badylarka – mówi tato, odrywając wzrok od menażki.

Mama nas nie słyszy.

 

Badylarka – powtarzam w myślach imię zwierzątka.

Kładę na ziemi otwartą dłoń z okruszkiem herbatnika.

Badylarka nieruchomieje.

 

Krótkie, rudobrązowe ciałko, czarne koraliki oczek, ogonek. Znika w trawie. Po chwili znowu się pojawia. Przebiega przez moje palce, zatrzymując się na ułamek sekundy żeby chwycić zębami okruszek, i znika wśród źdźbeł.

 

– Ha ha ha! – Śmieje się tato.– Patrzcie!

Spoglądamy. A on trzyma w ręku aluminiowy garnek ze sterczącą ze środka biwakową łyżką.

– Ale kit! Za dużo wsypałem!

– I tak bym tego nie jadła – mówi ze smutkiem mama.

Tato znika za namiotem i słyszę, jak wyskrobuje kit z garnuszka.

Później myje menażkę w piachu i rzecznej wodzie.

 

Nocą budzi mnie ich rozmowa.

 

– Dłużej tu nie wytrzymam! – płacze mama.

– Wytrzymaj... – prosi tato.

– Nie widziałam w życiu większego durnia! – płacze mama.

– Przepraszam... – szepcze tato.

– Przegoń je! – płacze mama.

– Już poszły... No chodź... Uspokój się... Proszę... Jak chcesz, przestawię namiot w inne miejsce...

 

Nie boję się o nich. Wiem, że tato zaopiekuje się mamą, a ona przestanie płakać. Boję się o badylarkę. Nie wiem, czy szczury, wydry, bobry i piżmaki, które przyszły w nocy jeść grochówkowy kit, które drapały pazurami w płócienne ściany naszego namiotu, czy te wszystkie potwory zjadają także małe myszki. Może tak.

 

Boję się o badylarkę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (22)

  • Szpilka ponad tydzień temu
    Ale ładne i sympatyczne, i tylko jedno denerwuje! 😈

    Takie krótkie, buuuuuuuuuuuu 😭 Badylarka cudna, piżmaka spotkałam podczas pływania, hmmm, brzydki jest. Piątak 👍
  • Trzy Cztery ponad tydzień temu
    Łosie, to dopiero brzydkie zwierzaki:)
  • Szpilka ponad tydzień temu
    Trzy Cztery

    Sarenki cudne i jelenie 😉
  • Trzy Cztery ponad tydzień temu
    Dużo jest ładnych zwierzątek. W sumie łoś też może być. I mrówkojad...
  • Dekaos Dondi ponad tydzień temu
    Trzy Cztery↔Taki ciepły, szczegółowy, baśniowy nawet tekst. I znowu scenka, co można "zobaczyć" Jeno za krótka:))
    P.S↔W zeszłym roku widziałem dwa razy, białą sarnę w lesie:)↔Pozdrawiam:)↔5
  • Trzy Cztery ponad tydzień temu
    Zazdroszczę Ci widoku białej sarny.
  • Pan Buczybór ponad tydzień temu
    O, super miniaturka. Bardzo lubię i doceniam takie niby niepozorne scenki, które faktycznie mają w sobie dużo życia i autentycznych emocji. Przyjemna lektura.
    Pozdrawiam
  • Trzy Cztery ponad tydzień temu
    Miło mi.
  • befana_di_campi ponad tydzień temu
    Z "Badylarką" też kiedyś się zaprzyjaźniłam :-)
  • Trzy Cztery ponad tydzień temu
    Takie małe stworzenie, a zostało w pamięci:)
  • befana_di_campi ponad tydzień temu
    Trzy Cztery ;-)
  • Shogun ponad tydzień temu
    Przyjemnie płynie się przez tekst. Jeśli to kolejne autentyczne wspomnienia, to chciałbym mieć taką pamięć haha ;)
    Myślę, że Badylarka dała sobie radę. W końcu "potwory" czym innym zajęte były ;)

    Pozdrawiam :)
  • Trzy Cztery tydzień temu
    Los jej sprzyjał:)
  • Piotrek P. 1988 ponad tydzień temu
    Ha ha ha! Ale hit! Oryginalne i klimatyczne, 5, pozdrawiam :-)
  • Piotrek P. 1988 ponad tydzień temu
    Zabawny i nastrojowy hit, w którym został wspomniany kit XD
  • Trzy Cztery tydzień temu
    Piotrek P. 1988 , haha! Hit/ kit! Jestem bardzo zadowolona, że słowo "kit' jest w tym opowiadanku. Ono je ożywia:)
  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    Kolejne świetne wspomnienie i sielski obrazek.
    Przynajmniej gryzonie miały pożywkę z nieudanego kulinarnego eksperymentu. A jak się najadły grochówki i miały pełne brzuchy, to na pewno nie ruszyły już badylarki 😉
  • Trzy Cztery tydzień temu
    Bardzo możliwe. Ich mózgi zajęły się procesem trawienia 😉
  • Narrator tydzień temu
    Lubię biwakowe sceny, zwłaszcza tak pięknie napisane.
  • Trzy Cztery tydzień temu
    Dziękuję. Komentarz krótki, ale za to taki ładny 😊
  • Piecuszek tydzień temu
    Myślę, że badylarka dała sobie znakomicie radę. Innej opcji nie ma. Fajne wspomnienie:)
  • Trzy Cztery tydzień temu
    Dzisiaj też tak myślę. No, fajne. Podczas tego samego biwakowania przeżyliśmy tzw. "suchą burzę". Błyskało, grzmiało, a nieopodal stały stogi siana. Wtedy też nauczyłam się od taty, jak liczyć, ile kilometrów od nas jest burza, a od mamy "ojczenasza".

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania