Bądź proszę kanibalem

Jeśli w wyschniętym, zrezygnowanym sercu czai się jeszcze świeży miąższ, jeśli kuli się pod cienką, satynową kołdrą skóry, lub ucieka przed holokaustem ostrych świateł poranka - jest twój. Oddaję ci go z każdym skrawkiem mnie. Wydziarane skrzydła, które kiedyś potrafiły mnie wznosić, a dziś umiem dzięki nim szybciej spadać - zamknięte w futerale skrzypce, ale jeszcze ci zagram. Tylko tobie, na pustej sali, kolędę o tym, że bóg o nas zapomniał. Później przyniosę łańcuch choinkowy. Chciałabym wygrzebać z oczodołów wszystkich, którzy kiedykolwiek cię skrzywdzili, ich przerażone finką spojrzenia i upleść wielokolorowy, szklano-źrenicowy łańcuch, ale jaka choinka ucieszyłaby się z podobnego obrzydlistwa... Wiesz zresztą przecież, że w gruncie rzeczy jestem strachliwa i drżałyby mi dłonie. Że to pewnie ty wyjąłbyś mi nóż spomiędzy zimnych palców, mówiąc: już okej, maleństwo.

Plotę te dziwne myśli w korowód zdań o spuszczonych głowach, zdań, którym uginają się kolana. Każda litera chce być częścią listu, który weźmiesz w dłonie szybciej, niż moją twarz. Na myśl o tym, znów w oczach zbierają mi się łzy, jedna z nich płynie gdzieś za ucho, gdy chłopak na przystanku, zagadnięty o papierosa, podaje mi dwa. ,,Listopady powinny być zakazane", mówi ciepło. Ale to nie jesteś ty. Nie ma już łatwych zapomnień i nieistotnych obrzydlistw, po których trzeba odplunąć. Przeciągam się jak kotka, bo jestem twoją myszką. Bawię się tylko z sobą. Torturuję tylko ten znany od dwudziestu paru lat materiał i zdaję sobie raporty, salutując powietrzu. Ciemiężyciel, oddycham więc żyję. Odchodzę, wkładając jednego papierosa za ucho, słowa matki palą mnie jak whisky, kręci mi się w głowie.

 

Gdyby morfinę dało się produkować z miłości, zawsze mógłbyś gubić się ze mną w krainach naprędce zbudowanych przez troskliwą Matkę Mgłę. Nigdy nie musiałbyś wracać, tylko że moje głupie palce rozlewają ampułki z miłością w złych momentach, bo przeklęta bezradność i niezręczność wlecze się za mną jak ślubny welon z zeszłej epoki, zagarniając puste paczki po fajkach i szeleszczące blistry. Co one tam mruczą, kochanie?

Są puste, puste, puste jak większość ludzi.

Zatkaj mi uszy. Przykryj mnie sobą. Owiń mnie śliną. Podpal spojrzeniem. Potargana, przeczesując otwarte szuflady w deszczu maleńkich, żółtych kwiatów, zatrzymuję się czasem w połowie dnia, by polizać wspomnienie jak pysznego lizaka, i ziarniste kadry zalewają mnie światłem. Z ramy okiennej, o którą oparłam czoło, ścieka czerwona stróżka. Nikt jej nie staje na drodze, nie mówi, kim ma być. Łatwo jej. Dlaczego nie wszystkim tak łatwo? Rozmazuję ją sobie na policzku, zakurzone lustro dawno nie widziało mnie tak szkaradnej. To nic. Już nie zawsze muszę być ciemnooką barbie na barbiturantach, już nie. ,,To ja", mówię głośno do dziecka, którego nigdy nie będę mieć, i pokazuję pustce w lustrze pieprzoną przez smutek mamusię. ,,Dobrze, że tatuś nie widzi, jaka mama jest głupia, tuląc do piersi swoje nic, żyjąc dzięki ostatniej działce jego spojrzeń". Są jak moment, gdy w kontrolce pojawia się krew. Są jak wtedy, kiedy mocno mnie całujesz, albo mówisz drogocenne kamienie, tylko mi. Jakieś głupie pindy z Holiłud dostają wielokaratowe diamenty, a ja dostaję czasem nawlekane na sznurek, który musi być mocny i gruby - opowieści o tobie. I wolę je, wolę nas, przemarzających na kość gdzieś w kolejnym nocnym, wolę nas nawet odgrodzonoych od siebie blokadą dziwnego poranka. Rozryję gładką skórę dłoni o wszystkie zasieki, a jeśli coś w tobie nie da ci mnie wpuścić - będę podawać ci ręce przez dziury w kratach, zrobię podkop, wytrzymam dwa tygodnie, znowu wsiądę w pociąg. Będę jechać siedem godzin, i spadnie siedem deszczy, ale w końcu nauczę się rozumieć to, co dziś jest tylko symbolem.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (32)

  • Lamb dwa lata temu
    Dziękuję za anonimowe powiedzenie mi gwiazdkowych rozbieżnosci. Mozna do mnie mowic nieanonimowo, zwlaszcza że mam bardzo dużo chaosu slownego, ktory prosi się o czynienie z niego tekstow. Ale jak sie czyni w emocjach i niepewnie, to jest sie ciekawym, jak wyszlo. Takze smialo, mozna mowic mi :).
  • refluks dwa lata temu
    Nie wiem dlaczego przy lekturze przypomniał mi się Prince w trzeciej zwrotce "Purple Rain", gdy śpiewał jak oszalały z miłości.
  • Lamb dwa lata temu
    Nie wiem, jak to potraktowac xd. Dziekuje za zwizytowanie mnie, no i..przeslucham utwor se ;)
  • refluks dwa lata temu
    Lamb Jak najbardziej pozytywnie. Rozedrganie, oszalałość, uczuciowość,
  • Okropny dwa lata temu
    Byłem, czytałem, zostawiam świadectwo wizyty w postaci komentarza. Plastyczne, wielokolorowo szare, trochę w wydźwięku jak bajka o misiu Uszatku puszczana w przestworzach opuszczonego po Czarnobylu osiedla.
    Na cały regulator.

    Wiesz, że pierdolę te całe gwiazdki.
  • Lamb dwa lata temu
    Wiem. Tez je pierdole. Jak i prawie wszystko dzis. Milo, ze mnie zaszczyciles swą osobą. Ze wydajesz siebie slyszalam. Bedzie za co, to kupie.
  • Okropny dwa lata temu
    Lamb co do kupowania, to na spokojnie - Hans i Helmut są już na papierze i nigdzie im się nie spieszy.
  • betti dwa lata temu
    ''kołdra skóry'' - sama kołdra daje lepszy efekt.

    Oddaję ci go z każdym skrawkiem mnie. - siebie.

    Gęsia skórka zaczęła się u mnie pojawiać dopiero po przeczytaniu połowy, wcześniej nie było tego prądu. Ale druga połowa i końcówki wymiata.
    W sumie to okropne siedzieć tylko i odmierzać dni do kolejnego spotkania, a w między czasie żyć tym co było w poprzednich tygodniach. Taka miłość bez reszty zawsze boli, bo kiedy mija, nie zostaje nic, dlatego ważne, żeby coś sobie zostawić, żeby móc się czegoś trzymać ''

    Dobry tekst, mocny. O całkowitym zatraceniu siebie.
    Pozdrawiam.
  • Lamb dwa lata temu
    A nie wiem nic, betti. Ciezko mi sie wypowiadac. Ciezko mi oddychac. Przetacza sie przeze mnie mnostwo nowych informacji, czuje sie jak dziecko we mgle, nie spie, bo wole plakac, musze sie zaraz usmiechac i pracowac. Wszystko mnie boli. Mam hektolitry takich stron, z ktorych probuje ukladac calosci. Na kolanie, z boczku, jak wali sie swiat. Malo mi chyba brakuje, zeby ocipieć doszczętnie :)))
  • betti dwa lata temu
    Nieprawda. Masz w sobie więcej siły niż Ci się wydaje, a poza tym masz antidotum na wszystko co boli... dar pisania poezji. To leczy...
  • sigma dwa lata temu
    Udany tekst, choć bardziej do jakiegoś pamiętnika.
  • Lamb dwa lata temu
    Klocilabym sie, bo to, ze cos nie ma fabuly nie znaczy od razu, ze jest do szuflady. Ale co ja sie bede klocic.
  • sigma dwa lata temu
    Lamb Źle sie wyraziłem, do szuflady absolutnie nie. Chodziło o formę, że pamietnikarsko-blogowa.
  • Lamb dwa lata temu
    sigma, blogow chronicznie nie znosze. Ale wiem w czym rzecz, chodziło Ci o osobisty wydzwiek :)
  • Freya dwa lata temu
    "Że to pewnie ty wyjąłbyś mi nóż z pomiędzy zimnych palców," – mam wątpliwość odnośnie (z pomiędzy) – tzn. że nie – spomiędzy.
    Trochę czytnąłem tera Tokarczuk & Bator, więc tylko stykam pragmatycznie, bo u nich jest bardzo duża swoboda zapisu – jakby co :)
    Z tego co zrobiłaś wyjściem szafą, twoje teksty mogą być odbierane bardzo subiektywnie pzdr.
  • Lamb dwa lata temu
    Ciekawy komentarz, z tym subiektywizmem mam zagwozdkę, hmm, naprawde? To niesamowite, ze mozna z czegos osobistego zrobic szafe, z ktorej kazdy wyciągnie cos dla siebie, w dodatku - mimochodem. Ja ostatnio pisze z silnej potrzeby, pisze bo nie zawsze umiem odpowiednio powiedziec co czuje, oddac jak bardzo.

    Spomiedzy sprawdze, dokonam poprawek, ale pozniej, dzis upiorny dzien.
  • Wrotycz dwa lata temu
    O, szacun! I wiesz? Zazdroszczę Ci tego, co ową niesamowitą prozę poetycką wywołało.
    Wrócę, bo teraz nie mogę się podzielić odczuciami. Ale na pewno, jak wrócę z tego zajętego czasu, napiszę.
    5!!!
  • Lamb dwa lata temu
    Tez sobie zazdroszcze, jednoczesnie jestem niezdarną pokraką. Moze wyrazic siebie umiem tylko pisząc. To jakas ulomnosc. Kolejna xd. Napisz, z chęcią poczekam. Dziękuję
  • Wrotycz dwa lata temu
    Lamb, kiedyś mi się napisało: Poeci służą do odrywania wnętrz.
    Wyrywają okrwawione prawdy i rzucają innym.
    Po tym ich poznajemy. Jesteś jedną z tego uprzywilejowanego, wąskiego klanu. Chciałabym, abyś została doceniona i czytana przez wielu, wielu potrzebujących prawdziwego słowa. Bo w pisaniu jesteś zależna tylko od prawdy w Tobie, niezależna od innych. Od norm, stereotypów. Wolna.
    Kto tego nie potrafi, tworzy erzac.
    Dobrze, że jesteś.

    A czemu ci zazdroszczę? Bo kiedyś też umiałam kochać bezwarunkowo. Żyć bezkompromisowo. Instynktem, wzlotem i upadkiem. A Ty jeszcze potrafisz kształty, barwy i smak uczucia nie zabijając, nie spłaszczając, zamknąć w zdania. Język Cię kocha.
    Od tytułu po ostatnie słowo – zachłanność. Mimo wszystkich przeszkód – radość. Siła oddania.
    Sens.
    Z racji swojego wieku i doświadczeń muszę Cię uprzedzić – nie można żyć na takich obrotach non stop.
    Czasami sobie myślę, że aby epicentrum doznań miłości nie stracić, trzeba ją zabić... i pamiętać w co wrzuciła. Wtedy nic się nie zdewaluuje, nie zamieni w stygnące pogorzelisko. Wybacz te słowa.
    Najważniejsze.
    Tęsknota, odwieczna tęsknota za Jednością. Tęsknotę (tę miłość) sprawdzisz/sprawdzasz tylko w pokonywaniu przeszkód, w biegu, mimo kłód rzucanych pod nogi, po bagnach i trzęsawiskach.
    Aby czasami znaleźć się Razem na słonecznym atolu, w części błękitnego bezkresu.

    Mocna, piękna, lirycznie skonstruowana proza. Brawo.
    Ciut bym tam coś stylistycznie wygładziła. Potraktuj proszę to co poniżej, wyłącznie jako dowód mojego przejęcia się treścią i formą Twojego utworu. Chyba chciałam poczuć się Autorem, stąd ta opcja. Ale to Ty jesteś wyjątkowa, przetrwaj i pisz!

    Jeśli w wyschniętym, zrezygnowanym sercu czai się jeszcze świeży miąższ, jeśli kuli się pod cienką, satynową kołdrą skóry, lub ucieka przed morderczym i beznamiętnym światłem poranka - jest twój. Daję ci go w każdym skrawku mnie.
    Wydziarane skrzydła, które potrafiły mnie wznosić, a dziś sprawiają, że potrafię szybciej na nich spadać, są jak zamknięte w futerale skrzypce, ale jeszcze ci zagram. Na pustej sali, tylko tobie, kolędę bez boga, bo o nas zapomniał.
    Później przyniosę łańcuch choinkowy. Będzie odpłatą. Wygrzebię finką z oczodołów przerażone spojrzenia wszystkich, którzy kiedykolwiek cię skrzywdzili. Uplotę wielokolorowy, szklano-źrenicowy łańcuch. Ale czy nasza choinka ucieszyłaby się z podobnego obrzydlistwa?

    Uściski, Lamb.
  • Lamb dwa lata temu
    Wrotycz, poki co jestem urzeczona, ze do tego stopnia chcialo Ci sie posiedziec nad czymś moim. Bo ja siebie nie mam za nie wiadomo co, a ostatnio moje teksty sluzą mi do powiedzenia tego, czego nie umiem, gdy powinnam. Jestem uposledzona nieco w wyrazaniu rzeczy najwazniejszych, wiele robie zle, na opak, nie tak. Potem biorę dlugopis i nagle potrafie, ale jest juz za pozno, i tak zostala mi sama heparyna. Ech. Mowisz wiele rzeczy madrych i wartosciowych. Ja je musze na spokojnie. Nie w biegu. I potem nalezycie podziękuję. Zdawalo mi sie, ze jestem monotematyczna i sie nie rozwijam, moze rozwijam sie, bo wypluawam z siebie jakies wazne.rzeczy, które nie umieją zaistniec, a tylko zostac oddane na kartce. Dawno temu ktos na mnie mowil Sybilla Vane, co sie mialo odnosic do tego, ze nie umiem zyc prozą zycia, nie potrafie zrozumieć, ze ono sklada sie z sobot i środ, a nie ciaglych premier. Chyba z tego wyroslam, ale wciaz wypowiadam duszne kwestie, moze nie pasujące do sobot i niedziel, jestem odklejona, jestem dzieckiem. W przedszkolu mozna malowac wzglednie co sie chce, i to jest moja kartka na rysunek. Pseudo ekhm sztuka pomaga mi skomunikowac sie ze swoim wnetrzem. Kiedys byly fabuly i opowiastki.
    Moze kiedys znów beda, poki co biedny czytelnik uzera sie z pseudopoetyckim autyzmem mym.
  • Wrotycz dwa lata temu
    Ja się nie użeram, ja chłonę. I nie cofam ani jednego słowa z poprzedniego komentarza.
    A wiesz, każdą prozę życia, nawet w niej można odnaleźć - Najważniejsze. Trzeba tylko zostać tym dzieckiem z przedszkola i wierzyć, że to najwspanialszy ze światów, jaki nam się przydarzył.
    Uściski.
    Będzie dobrze!
  • jagodolas dwa lata temu
    No, holokaust ostrych świateł poranka bbardzo mi bliski. Nie chodzi o kace i innne ale o że po przebudzeniu coś przytłacza i w ogóle. Masakra.
    Bardzo bardzo.dobre
  • Lamb dwa lata temu
    Dokladnie, w punkt. Po nieprzespanych nocach i musowym wstawaniu serio - zaczynam od placzu. Nawet nie ma budzika, ale..nie wiem, bywaly takie miesiace, ze swiat nic nie przynosil, kazdy poczatek dnia, to byl kolejny koniec. Dzis jest jakos niebezpiecznie krucho.
  • sisi55 dwa lata temu
    ,,Owiń mnie śliną''?
  • Lamb dwa lata temu
    Ty mnie, prosze, nie owijaj śliną.
  • No pasarán dwa lata temu
    Wow, bardzo intensywny, naładowany emocjami o przeróżnej barwie. Gęsty od tęsknoty.
    Takie teksty aż chce się czytać.
  • Lamb dwa lata temu
    Motywując pasmow wplecione w ten paskudny poranek.
  • Lamb dwa lata temu
    Pasmo*
  • Maurycy Lesniewski dwa lata temu
    Hej!

    Możesz uznać to za czepianie się półdebila i po prostu nic z tym nie rób, ale czy w tym fragmencie oba „mi” nie są zbędne?
    „Na myśl o tym, znów w oczach zbierają mi się łzy, jedna z nich płynie gdzieś za ucho, gdy chłopak na przystanku, zagadnięty o papierosa, podaje mi dwa. ” - to taka pierdoła, żebyś wiedziała, że uważnie czytałem. Ja sam robię błędów miliony (nie mówię, że to jest błąd) ale bez... No już wiesz o co mi chodzi.
    Tekst jest świetny jak większość Twoich, a że mądrzejsi ode mnie już Ci powypisywali super komenty ja chcę zauważyć jedno, rozwijasz się a wręcz rozkwitasz literacko, wręcz rozkwitasz. To, że nie potrafię napisać dobrej recenzji nie oznacza, że nie umiem dostrzec znakomitego tekstu i rozpoznać bardzo dobrego autora, w tym wypadku autorki.
    Śledzę Twoje utwory, tak jak tylko mogę i to coś, ta iskra, nie rozdmuchiwany na siłę, jak u niektórych, ogień pisarski nabiera mocy i pewności z każdą nową odsłoną Twoich publikacji.

    Na marginesie, czuć, że stajesz się dojrzałym człowiekiem, mimo młodych lat poruszane tematy, a zwłaszcza sposób jaki je poruszasz, gdybym nie wiedział co nieco o Tobie, to przywodzą mi na myśl „starą babę” która nic w życiu innego nie robiła a patrzyła na świat, życie na wszystko w sposób jak nikt inny tego nie robił, i po prostu „popełnia” teksty od tak, nad którymi inni musieliby ślęczeć miesiącami nawet nie zbliżywszy się do jakości tej „starej baby”.
    Na kolejnym marginesie, dostrzegam Twój postęp, to chyba nie jest dobre słowo, ale nie chce mi się kombinować, zrozumiesz o co mi chodzi. A wiec nie wdajesz się, jak inna Ty, milion lat temu w małostkowe przepychanki czy utarczki słowne, a skupiasz się na tekstach tak Twoich własnych, odpowiadając i dyskutując o nich jak i pod innymi tekstami.
    Pewnie nie powinienem tego pisać pod tak dobrym tekstem ale, tak sobie myślę gdyby nie droga którą przeszłaś, wszystko, wszystko... nie byłoby Ciebie teraz takiej jaka jesteś.
    Napisałem kiedyś takie coś, coś co miało wyśmiewać się z naszych zmagań na opowi, i tam miałaś jedną z wyrazistszych ról, że tak się wyrażę. Dziś ten tekst jest tak archaiczny jak porozumiewanie się za pomocą znaków dymnych.
    Tamtej Ciebie już nie ma, chyba nie :) Podoba mi się nowa Ty z tymi bardzo dojrzałymi tekstami(chociaż te stare tez lubię, lubiłem) i ...
    no dobra wiesz już o co mi chodzi.
    Fajnie piszesz, nie przestawaj!
    Sorry za osobiste przemyślenia.
  • Lamb dwa lata temu
    Bardzo milo cos takiego przeczytać. Odniose sie. Wgl, chcialabym sie szeroko odniesc do spostrzezen wielu z Was, moze jutro bede miec wolniejszy dzien.
  • Lamb dwa lata temu
    Z tą starą babą, Maurycy, to wprowadzasz w kompleks, jeszcze niedługo w zasadzie mam urodziny. Ale fakt, nie chce mi się juz spalac na wojenki, moze przeniose sie na testure, bo trace mozliwosc zapoznawania sie z tekstami cenionych przez siebie autorow, ktorzy tu juz nie wystawiają swoich prac. Jesli bede umiała, przenieść swoj majdan. Bardzo mile są Twoje spostrzezenia, dzięks.
    Dojrzala sie nie czuje.
  • Enchanteuse dwa lata temu
    Byłam. Nie nie uważam, że listopady powinny być zakazane. Ale takie jak ten... owszem.
    Cóż, pięknie, jak zawsze. Trochę bardziej od siebie do siebie, niż zwykle, tak refleksyjnie i pamiętnikowo. Zgrabnie. Emocjonalnie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania