bagaż
Mój ty żesz, plecaku.
Rośniesz w miarę wspomnień.
Dźwigam cię na plecach.
Już ciągnę po ziemi.
Zdejmę, zdjąć się nie da.
Wysunę ramiona z tego plecaka.
Co by tu?
Masz nogi, plecaku?
To chodź
jak jesteś taki uparty.
Nie masz nóg?
To co by tu?
Nie pociągnę cię za sobą,
nie dam rady. Nie mam siły.
Zostajesz na drodze.
Odchodzę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania