Poprzednie częściBajka O Lololandii

Bajka o Owocowym miasteczku

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siódmą rzeką,

 

było sobie owocowe miasteczko, w którym wszystko było z owoców. Domy i zwierzęta miały kształt owoców. Niebo i trawa mieniły się owocowymi barwami, a księżyc był w kształcie banana.

Miasteczko nazywało się owocolandia i żyły w nim owocowe ludziki.

W arbuzowym Domu Kultury miało odbyć się bardzo ważne spotkanie.

Pan burmistrz Ananas chodził nerwowo po scenie, bojąc się, że nikt nie przyjdzie.

Zbliżyła się do męża, pani Ananasowa.

— Kochanie, nie denerwuj się.

— Łatwo ci mówić, moja Ananasko, a jak nikt nie przyjdzie?

— Na pewno ktoś się zjawi.

— Obyś miała rację.

W tym momencie drzwi się otworzyły i wszedł pan Truskawka ze swoją żoną Truskaweczką i dziećmi.

— Mówiłam ci, że przyjdą.

— Co ja bym bez ciebie zrobił.

Burmistrz podszedł do nich i przywitał się z nimi. Po chwili zaczęli wchodzić inni mieszkańcy, z którymi też się przywitał, po czym wrócił na scenę.

— Kochani, dziękuję, że tak licznie przyszliście na zebranie.

— A o czym będzie zebranie?— zapytał jeden z mieszkańców.

— Zebraliśmy się tutaj, żeby porozmawiać o zbliżającym się konkursie.

— A co to za konkurs?

— Będzie to konkurs na ciasto. Dodam, że najlepsze ciasto wygra.

— A czy będą jakieś atrakcje? — zapytała pani Grejfrutowa.

— Oczywiście, że tak, cała masa, a gwiazdą wieczoru będzie nasza kochana pani Gruszkolinda!

Zdziwieni mieszkańcy zaczęli po sobie spoglądać, bo nie wiedzieli, że wśród nich żyje śpiewaczka operowa.

Pani Gruszkolinda wstała ze swojego miejsca i z wielką gracją weszła po schodach, po czym stanęła twarzą do publiczności.

Dłonią pomachała raz z jednej, raz z drugiej, a na koniec posłała im całusy.

— Wystąpienie przed ludźmi, których znam, to będzie dla mnie prawdziwy zaszczyt.

Większa część mieszkańców wyszła zostali tylko nieliczni.

— A może by pani nam zaśpiewała?

— No dobrze i zaczęła śpiewać:

 

Owocolandia jest to miasteczko,

w którym wszyscy się znają

tu smak owoców ma ciasteczko

urazów długo nie chowają.

 

Bananowy księżyc przyświeca

u każdej z nas w szafie wisi

kolorowa kieca

a o nogę kot się łasi.

 

Zebranie zakończyło się muzycznym akcentem, a mieszkańcy wrócili do swoich domów, gdzie zaczęli powoli piec owocowe ciasta.

Konkurs na najlepsze ciasto nigdy się nie odbył. Pewnie zapytacie, drogie dzieci, dlaczego?

Ponieważ nadeszło lato, a wraz z nim ludzie, którzy zebrali owoce na ciasta, kompoty, weki i inne przetwory.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania