Bajka o pięknych obłokach

Wszystkim tym, którzy uwielbiają chmury, poświęcam te słowa

Tym, którzy z zachwytem patrzą na niebo i widzą w nim nieskończoność krajobrazów, kontynenty, dumne żaglowce dokądś zmierzające...

Nad nami leniwym rytmem płyną wielkie imperia, na falach oceanów, które mienią się wszystkimi kolorami, bujają się trony władców o mlecznobiałych brodach, brodach tak długich jak ogon Wielkiej Komety...

Nad nami w zwartym szyku maszeruje armia chińskich smoków

Owa armia, którą ujrzał kiedyś zapomniany poeta...

A na szczyt każdego ze złotych tronów prowadzi tysiąc stopni...

Tysiąc- tysięcy- tysięcy i tysięcy stopni...

Patrząc w górę, z mozołem wspinając się ku tronowi króla o brodzie długiej i białej jak szata pierwszego śniegu, w nieskończoność liczyć będziesz kolejne stopnie,

kolejne stopnie,

Ale władcy prastarego nigdy nie ujrzysz...

U stóp wielkiej sali audiencyjnej karnie kroczą, kroczą z dudnieniem groźne słonie

Na grzbietach unoszą dumnych wezyrów, przed upałem kryjących się pod misternie tkanymi baldachimami...

W czworobokach zamknięte, idą groźne słonie, a podeptane niebiosa jęczą głucho...

Nie ma już słoni i surowych wezyrów pod tkanymi baldachimami, nie ma flecistów i tancerek wesoło pląsających po całym niebie...

Tak przeminęły wszystkie obrazy...i skończyła się bajka o pięknych obłokach...

--------------------------------------------------------------------

Kwiecień 2022

Pamiętam, że od czasów dzieciństwa lubiłem obserwować gigantyczne zwaliska chmur, chmur tak potężnych jak odległe Himalaje. Wtedy widziałem oświetlone promieniami słonecznymi zbocza gór, nieco wyżej rzekomo miały być ruiny majestatycznych zamków, a jeszcze wyżej schroniska górskie. Drogą do zamku maszerowała wielka armia z oddziałami kawalerii na froncie- pstrokate punkciki identyfikowałem jako chorągwie i proporcje poszczególnych pułków. Te armie złowrogie nie staczały jednak bitew, lecz rozpływały się, znikały zamczyska i miasta ze wszystkich epok dziejów ludzkości- to wiatr rozpędzał poprzednie obrazy i tworzył kolejne. Teraz były to jakieś potwory morskie, które zuchwale spoglądały na naszą Ziemię; po wielu latach, podczas długiej wycieczki z plecakiem ujrzałem jeszcze dziwniejsze obrazy; wędrowałem wzdłuż wielkiej rzeki, której nurt, której siła napawały mnie przerażeniem, ale i fascynowały, w pewnej chwili spojrzałem na zdumiewającą układankę powstałą z chmur.

"Tu jest Szwecja, chyba okolice Malmoe, dalej już Zelandia i Kopenhaga" ; mapa Skandynawii przesuwała się po niebie.... "A to już Jutlandia, o tam jest miasteczko Spalding, w którym dzieciństwo spędził ojciec filozofa Kierkegaarda". Gwałtowny wiatr przywiał z północy Islandię i Grenlandię położoną w odległości około 280 km od tej wyspy. Dalej już nic nie było, krople deszczu jak diamentowe wiertła wbijały się w piasek na brzegu rzeki...

Wchodzimy do małej herbaciarni, która, wyłania się jakby z mgły i światła słonecznego- oto nisza spokoju w samym sercu burzy...

(burza, ulewny deszcz i słońce na horyzoncie- wszystko razem)

" Chiński poeta Qu'i Juan żyjący na przełomie IV i III wieku przed naszą erą w potężnych zwaliskach chmur widział wielkie smoki- symbole energii świata, ale również armie walczących ze sobą królestw; poeta skupiał się jednak na swoim małym ogródku- imperium wyobraźni"- dodaję pod koniec naszej rozmowy. Siedzimy przy oknie i pijemy herbatę; chiński barman usiadł przy oknie i zapatrzył się w dal....

PS. Strzeżmy naszego wiecznego dzieciństwa, które trwa pomimo wszystko, które przetrwało zmiany naszych ciał- chyba tylko fizyczne....?;

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania