Ballada dla Jezusa
Twoje spojrzenie
Tak ciepłe
Jak promienie słońca
Miłości pełne
Łagodności bez końca
Przychodzę znów
Do Twojego serca
Padam do stóp
Miłosierdzia żebram
Tyle obietnic
Niespełnionych przynoszę
Ja nędzny proszek
A jednak podnosisz mnie
Za rękę mą chwytasz
O nic nie pytasz
Bo wiesz że wrócę
Za każdym razem
I stanę przed Twym
Miłosiernym obrazem
Bo wiesz przecież
Serce me
Znasz ode mnie lepiej
I choć łódź moja się chwieje
W Tobie mam
Zawsze nadzieję
Komentarze (5)
Fałszywe ta epistoła. PISzesz, że Jezus wie o tobie tyle, że głowa twoja nie mieści, by w tym samym liście przekonywać go jaki z ciebie wspaniały podnóżek. Czyżbyś jednak niezbyt szczerze kadził i wazelinił bogu?
On, taki wszechwiedzący a tego:
"...Przychodzę znów Do Twojego serca
Padam do stóp..." - nie wie?!
No ja cie nie mogę, co za wybitna ograniczoność ilorazowa pod sufitem...
Z boga także.
Naucz się modlić dla siebie a nie na pokaz modlenia, bo jego zapewne już tu krew zalewa. A wiesz, że jak wszech... to i tu on jest.
- Prawda Chrystusie🤣
- tak, tak , ireneo, jak zawsze masz rację 👻.
dorzucę, że to żadna ballada, a list pochlebczy. Taka służalcza poPISówka.
a czemu "ballada", skoro to nie jest ballada?
dobrze się czyta i na dobry nastrój
Nie "żebram" a >żebrzę<
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania