Ballada mordercza
Ach bądźże przeklęty przebrzydły małżonku,
coś życia zmarnował mi lat ze czterdzieści,
już lepiej poszukam jakiegoś postronku,
tak żeś mi obrzydził mój żywot niewieści.
Lecz zemsta jest słodka i miła zarazem,
jak woń pięknych kwiatów, i lepka jak miód.
Za wszystkie te lata co-śmy byli razem,
odpłacę z nawiązką za cały twój trud.
Na szyi ci krawat zawiążę - konopny!
Kuchenny stołeczek wykopnę spod stóp.
i pętla wyciśnie twój żywot okropny,
i będzie tak wisiał, ach wisiał, twój trup!
Oj dana dana.
Komentarze (9)
Skąd taka wena? Zostawiam 5 z uśmiechem ;)
Ballada kochanków i morderców wg Nicka Cave'a.
Ballada kochanków i morderców wg Nicka Cave'a.
Mój klimat. I faktycznie śmierdzi nieco Henrym Lee
No, to Oj dana dana mnie rozbroiło do reszty ;))
Oj dana, może to imię zaszyfrowane. Lekko i zwiewne się czyta, melodyjne. :)
Zaciekawiony, z Ciebie zawsze taki "poważniak" (bez urazy), ale tu mnie uwiodłeś. Ha! Piątka z pozdrawiakiem ;)
Dobre. Mnóstwo w tym energii, niekoniecznie złej ;)
5 zostawiłam już dawno, teraz tylko przyszłam okrasić je komentarzem.
Wiersz był pisany zabawnie, bo po kawałku przez dwa lata. Najpierw zapisałem w notatniku trzecią strofę, po paru miesiącach dopisałem pierwszą, a potem po roku znalazłem stary notatnik i dodałem trzecią.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania