ballada o Tomaszku

co chce

pod koronnym przykryciem

zeswatać swych szefów z kiciem.

 

Chodził agent po stolicy,

nosił ze sobą łapówek plik,

z obiecankami się nie liczył,

rząd mu dawał darmowy wikt.

 

Zębów bieli czarem nęcił

kusił ilością zasobnych kont

zapisywał się w pań pamięci,

lepiej nawet niż agent Bond.

 

Kto chce łapówkę,

kto chce łapówkę na szczęście,

daję od ręki

tysięce setek i dwieście,

komu łapówkę,

za wirtualne korzyści,

najlepiej dzisiaj,

jutro się mogę rozmyślić.

 

Dała złapać się bidula,

którą w dodatku olewał mąż,

więc gdy trochę ją po przytulał,

jadła wprost z jego brudnych rąk.

 

Uśpił czujność bukietami

banknoty w rękach kusiły wzrok,

więc je wzięła z bransoletkami,

i nosiła przez sądny rok.

 

Nie bierz łapówek,

nie bierz na szczęście łapówek,

szczególnie kiedy

wtyka je z PiSu półgłówek,

zamiast łapówek

skuś się na mandat poselski,

przez cztery lata

będziesz wiódł żywot anielski.

 

Posunął się agent w latach

zdążył oglądać świat spoza krat

umyślił szefom figla spłatać

ich też wsadzić na parę lat.

 

nie ma Orbana, nie ma Orbana

to dramat

Mariusza z Maćkiem

Waldemar próbuje złamać

konta zajęli

nie licząc się z konstytucją

za dwie kadencje

walki z Tuskową korupcją

~~~~~~~~~~~~~~

Kto nie ma nic na sumieniu, nie ma się czego bać

ulubione przysłowie dojnej drużyny

szukającej ochrony przed "fujarami"

Średnia ocena: 2.6  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania