Ballada o tych, co liczą

Na wzgórzu śnią się sztandary –

pilne jak koniec udręki

 

Gdy lud się modli o strawę,

pod stołem nóż szuka ręki

 

A w dole cisza – tak cicha,

że aż się krzyczy z przejęcia

 

Uśmiech nad stołem się ściele,

pod stołem złoto do wzięcia

 

Moralność? – to słowo z bajki,

co dzieciom szeptać wypada

 

Lecz tu, gdzie świat się zatrwożył,

ma swoje prawa gromada

 

Złoto w kieszeni już dzwoni,

gęby wołają o cnotę

 

I nikt nie pyta o prawdę –

można oszukać hołotę

 

Więc pijmy za tych, co liczą –

liczbami kładą nam losy

 

Za ręce, co w blasku głaszczą,

a w cieniu wiodą pod kosy

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania