Bańka

Nabieram więcej

i ten malutki też jeszcze zmieszczę.

Skóra wybrzuszyła się po obu stronach

od nadmiaru.

Celuję okiem w dziurkę

pokrytą płynem — faluje.

 

Uwalniam z umiarem

zgromadzone powietrze.

Skóra powoli wraca do swojego kształtu.

A w płynnej substancji brzuszek rośnie.

Mieni się kolorami tęczy.

 

Wciąż go wypełniam.

Z małego brzuszka zrobił się bakłażan.

Potrząsam kształtem

przypominającym małą lupkę.

Odpada i frunie szklisty bakłażan.

Nie potrzebuje skrzydeł,

choć wygląda jak warzywo.

 

Obraca się i przybiera kolejne kształty.

Nagle pękła moja bańka dziecięca.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania