Bańka
Nabieram więcej
i ten malutki też jeszcze zmieszczę.
Skóra wybrzuszyła się po obu stronach
od nadmiaru.
Celuję okiem w dziurkę
pokrytą płynem — faluje.
Uwalniam z umiarem
zgromadzone powietrze.
Skóra powoli wraca do swojego kształtu.
A w płynnej substancji brzuszek rośnie.
Mieni się kolorami tęczy.
Wciąż go wypełniam.
Z małego brzuszka zrobił się bakłażan.
Potrząsam kształtem
przypominającym małą lupkę.
Odpada i frunie szklisty bakłażan.
Nie potrzebuje skrzydeł,
choć wygląda jak warzywo.
Obraca się i przybiera kolejne kształty.
Nagle pękła moja bańka dziecięca.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania