Bara bara ,riki tiki tak ,czyli jak Star mnie grafuje
22.10.2026
Mój tor przeszkód w drodze do pracy skutkuje ssaniem żołądka z czystego głodu po zgaszeniu silnika. Wkurw mam, jak zajeżdżają mi drogę, hamują i wloką się, jakbym tylko ja czasu na nic nie miała. Czasami zastanawiam się, dlaczego flegmatycznych ludzi mijam i z prawej, i z lewej, jak sama taka spokojna jestem – ale to ja ich mijam!
Był 22 października, dzień wywozu gabarytów. Wcześniej zaczytałam się tekstem kolesia, że szmaragdowy kibel gdzieś tam obok trzepaka przenosił, a mój śnieżnobiały leżał na poboczu. Prawie mrugnęłam, bo przecież matrix nie może takich rzeczy robić.
Zaparkowałam moją hondę, przekręciłam klucz ze smyczą z kapibarami – bo podwędzić mi chcieli, to muszę sprawić sobie jeden wyróżniający się, coby znowu w aferze nie brać udziału, kto komu zabrał klucz od pracy. Zakładam crocsy różowe i Star pyta, czy widziałam te krzesła cztery, odlotowe, czerwone przy drodze. Myślę sobie: zapytam, czy kibel widziała, czy mi się tylko przywidziało. Na co Star ze śmiechem:
– A tę muszlę widziałaś?
– Tak, Star, ufff, widziałam.
Ale krzeseł już nie było. -Szkoda-odpowiedziala, bo sama miałam na nie ochotę. Jak to śmieci przy drodze robią uśmiech na twarzy, ten tylko się dowie, kto stracił, gdy nie pędzi do pracy w południe!
– Wiesz, Star, ten dostawca ostatnio do mnie, że przyjechałby na randkę z Wrocławia, tylko obiad musiałabym mu ugotować. Odpowiedziałam: niech zapomni!
– Ty tak z nim rozmawiasz?
– Ale jak, Star?
– No wiesz, Lumi, mam obrączkę na palcu iiii... – pomachała mi swoją kościstą dłonią przed nosem.
Hmmmm, co jest dziwnego w tym, że rozmawiam z ludźmi i ich słucham, to mogę sama się dziwić. Bo bez obrączki z chłopem nie mogę, a z obrączką to tym bardziej, że nie wolno! Wow, normalnie „Bara bara riki tiki tak” – to czuję, gdy Star mi grafuje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania