Bardzo Wtedy Płakała [13.12.1981]

Moja prababcia, urodzona 6 stycznia 1894 roku, była świadkiem dwóch wojen światowych, które na zawsze zmieniły oblicze świata. Przeżyła wiele wiele trudnych chwil, ale to, co wydarzyło się 13 grudnia 1981 roku, było dla niej szczególnie bolesne. Kiedy ogłoszono stan wojenny, miała już 87 lat. Pamiętam, jak bardzo płakała tego dnia, myśląc, że to kolejna wojna. Jej łzy były pełne strachu i bólu, które przenikały do serca każdego, kto je widział.

 

Naprawdę.

 

Tego dnia, kiedy ogłoszono stan wojenny, w telewizji pojawił się generał Wojciech Jaruzelski. Jego słowa były zimne i bezlitosne: „Obywatelki i Obywatele! Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Wprowadzony został stan wojenny.” Babcia, słysząc te słowa, zaczęła drżeć. „To znowu wojna,” powiedziała cicho, a jej głos był pełen bólu i rozpaczy.

 

Miałem wtedy zaledwie 6 lat, ale obraz mojej babci, siedzącej przy stole z twarzą ukrytą w dłoniach, na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jej ciche łkanie było jak echo przeszłości, przypominające o wszystkich strasznych chwilach, które przeżyła. O wojnach które miały miejsce na naszej polskiej ziemi. Dla niej stan wojenny był powrotem do najciemniejszych dni jej życia, kiedy to wojna zabierała wszystko, co kochała.

 

Pamiętam, jak babcia mówiła do mnie: „Nie bój się, kochanie. Przetrwaliśmy już tyle, przetrwamy i to.” Jej słowa miały dodać mi otuchy, ale w jej oczach widziałem ogromny strach, którego nie potrafiła ukryć.

 

Nie potrafiła ukryć.

 

W tamtych dniach komunikaty rządowe były wszędzie. „Zakaz zgromadzeń, godzina policyjna od 22:00 do 6:00, ograniczenia w podróżach,” głosiły plakaty rozwieszone na ulicach. Każdy dzień przynosił nowe represje, restrykcje, aresztowania działaczy NSZZ Solidarności, a atmosfera była pełna napięcia i niepewności.

 

Babcia zmarła w wieku 92 lat, pozostawiając po sobie nie tylko wspomnienia, ale i lekcje życia. Jej siła i wytrwałość były dla mnie inspiracją, a jej łzy przypominały, jak kruche jest nasze życie i jak ważne jest, by cenić każdy dzień. Choć minęło wiele lat, wspomnienie tamtego dnia wciąż jest żywe, a jej ból i strach są dla mnie przypomnieniem o cenie, jaką płacimy za pokój i wolność.

 

*****

***

 

Pamiętam jeszcze kilka momentów z tamtego okresu, które wyryły się w mojej pamięci.

 

Jednym z nich była atmosfera w szkole. Nauczyciele byli wyraźnie zaniepokojeni, a my, dzieci, czuliśmy to napięcie. Pamiętam, jak pewnego dnia nasza nauczycielka, pani Kowalska, powiedziała: „Dzieci, musicie być dzielne. To trudny czas, ale musimy trzymać się razem.” Jej głos drżał, a my, choć nie do końca rozumieliśmy, co się dzieje, czuliśmy, że coś jest nie tak.

 

Innym wspomnieniem jest brak podstawowych produktów w sklepach. Mama często wracała do domu z pustymi rękami, mówiąc: „Nie było chleba, nie ma jajek, ani mleka. Musimy oszczędzać to, co mamy.” Pamiętam, jak staliśmy w długich kolejkach, licząc na to, że uda nam się kupić choćby kilka podstawowych rzeczy.

 

Były też chwile, kiedy w domu brakowało prądu. Siedzieliśmy wtedy przy świecach, a babcia opowiadała nam historie z czasów swojej młodości. „Kiedy byłam młoda, też przeżywaliśmy trudne chwile,” mówiła. „Ale zawsze znajdowaliśmy sposób, by przetrwać.” Jej opowieści były pełne nadziei i odwagi, co dodawało nam otuchy.

 

Pamiętam również, jak pewnego dnia na ulicy w stolicy - Warszawie - zobaczyłem czołgi, transportery opancerzone i i żołnierzy. Było to przerażające widok dla małego dziecka. „Nie bój się,” powiedział tata, trzymając mnie za rękę. „To tylko na pokaz. Wszystko będzie dobrze.” Jego słowa miały mnie uspokoić, ale widok uzbrojonych żołnierzy na ulicach był czymś, czego nigdy wcześniej nie widziałem.

 

Te wspomnienia, choć bolesne, są częścią mojej historii i przypominają mi o sile i wytrwałości mojej rodziny.

 

*****

***

Czy macie jakieś szczególne wspomnienia z tamtego okresu, którymi chcielibyście podzielić?

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania