Barking dog-wiersze

Sprawdzian

 

Przebudziłam się w klasie

skulona w chłodzie nieprzyjaznych spojrzeń

w radiowężle powtórka z rozrywki

i strzępki rozbawionych wyznań

This will never end powiedziałam głośno

jak dziewczyna jadąca pustymi serpentynami

do Sanfrancisco a po drodze bezkresne równiny

łańcuszek z zagubionych, widmowych osad

Eugene, Antylope, Beaverton-wielokrotność

tego samego z populacją 1bądż niewiele więcej

odmian samotności.

 

Rynek w pewnym mieście

Obiecałeś mi przygodę a tymczasem

brodzę po kostki w śmieciach

tak o poszukiwaniu szczęśćia w zamorskich krajach

mówiła ona a rozgoryczenia kazało zgniatać

jakikolwiek nadający się do tego przedmiot

zwłaszcza w lecie rynek nie dawał

się obłaskawić

wydzielał woń wydartych morzu owoców

i rozgrzanych ludzkich ciał

Pełen pokrzykiwań sprzedawców,

uwięzionych w wózkach dzieci

i kobiet którym wiatr nie muskał twarzy

nie pozwalał zagłuszyć tęsknoty za miejscem złożonym

z innych wad.

 

Barking dog (czyli o czym szczeka pies)

 

Gdy mój pies juz tu jest i siedzi obok

ciężko odmówić mu czegoś więcej

niż tylko paru odruchów choć wielu

zdaje się to jeszcze prostsze

czuję przecież że to jednakie powietrze

i jeszcze w kilku wypadkach wspólna

lista wzruszeń

Może my to piąty a on szósty krąg

tego samego czasu i podobnej przestrzeni

czy to wystarczy by mógł

chadzać szarym, startym chodnikiem,

tym samym który zawłaszczył mężczyzna

w poplamionym tiszercie z mowy plugawy

lecz mocny z hasła na opiętej odzieży

i jak to człowiek ponad prawem w świecie podssaków

a zwłaszcza mrówek i dżdżownic.

 

Modlitwa

 

Po lecie wrócili wszyscy do domu z ciemnego drewna

jakoś tak w ciszy nieutuleni choć on mocny wiarą

już schyłek wakacji kazał uspokajać rozedrgane dłonie

a w obrazach sierpnia zamieszkała tęsknota. To cały rok

Jakoś to będzie-powiedział biegły w sztuce mijania

bylebyś tylko nie traktowała rzeczy tak poważnie.

Męczy mnie cisza melancholii a moje plemię niechętnie

podejmuje dialog choć ma swoje cenne rytuały.

Lecz gdy komplikujesz rzeczy i rozwarstwiasz dogmaty

nie przyniosą ci ukojenia.

 

Karetka

 

W sercu miasta na najbardziej gwarnej ulicy

na chwilę zamarł ruch

i cały ciężar ulicznych tętnic

przeniósł się w jeden punkt

który coraz bardziej gęstniał i

zapadał się w sobie

 

Brakowało niewiele

by rozpadł się wszechświat

w którego centrum serce

kreśliło chaotyczne mapy

 

Lecz przebudzone błyskiem

czerwonych refleksów

zaskoczone wzmagającą się wrzawą

na nowo podjęło wędrówkę

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania