,, – zaaportowałem w jej kierunku.'' - tu zupełnie nie wiem, co to miało znaczyć. Czyli co zrobił?
,, jej bratem – usłyszałem. ''- Usłyszałem dużą, bo nie mówione
,,spokojnie omówić dalsze kroki. – I to zadanie dla '' - bez myślnika, bo to dalsza część wypowiedzi
,,– Gdzie my jesteśmy? – spytałem.'' - to w nowej linii nie bezpośrednio po opisie
,, – śpiewająco przywitał'' - Śpiewająco. Gdyby było: przywitał śpiewająco - wtedy małą
,,warto żyć... rozpłynęły '' - warto żyć... - Rozpłynęły
,, – drżącym głosem zapytałem.'' - Drżącym
Antoni ma tyle jeszcze tajemnic do odkrycia, że Tomasz się gubi.
Pomyślałam o Mariannie. Jak to pozory potrafią zmylić człowieka. Wcześniej skrzekliwy głos sąsiadki doprowadzał Tomasz do szału, a kiedy poznał ją bliżej, z przyjemnością tytułuje ja babcią :) Ona odwzajemni serdeczności i zrobiło się rodzinnie. Czekam na kolejną część. Pozdrawiam :)
Oh Karola dziękuję bardziej dużo za to, że czytasz i poprawiają moje błędy.te dialogi to zmora. O tak Marianna to anioł, chociaż początek ich znajomości był trochę na wyrost przejaskrawiony. Tomasz był także podejrzanym? Ten mur chiński jest coraz wyższy i nie wiem jeszcze co zrobię. Pozdrawiam serdecznie
Nie jest to język zapomnianych elit, jest to styl, twój styl pasju, zaczynasz, a może już znalazłaś własny język i sprawnie nim operujesz.Brakuje ci kogoś, kto zerknąłby na tekst przed publikacją, bo cudze, żetelne oko, to podstawa. Samemu jest ciężko znaleźć błędy, wiem to po sobie, tyle razy czytam i zawsze coś znajdę, potem publikuję tu i dalej wiszę na edycji, bo trzeba to i tamto zmienić. Wczoraj przed południem wrzucilam wierszyk, a po południu jeszcze go poprawiłam, bo wersy były bez sensu. Dobrze, że Karola ci pomaga.
Będzię z tego dobra powieść. Fajweczka ;)
Oh Mróweczku ile razy ja sprawdzam i poprawiam i dalej już po publikacji. Ale wierz mi mam znajome dwie dziennikarki i polonistkę którym coś tam podsyłam. I każda w tym samym tekście inaczej poprawia. To samo? Piszę i cieszę się, że przychodzicie do mnie i to się liczy. :-)
Zrobiło się bardzo rodzinnie i wręcz słodko.Czy, Tomasz umówi się z Olą?Jak potoczą się losy Ewy?Jaka będzie jej reakcja na wieść o bracie?
Świetne, są twoje teksty, ja przy tobie jestem grafomanką .Daję 5 i pozdrawiam
Ewuś nie przesadzaj. Zaczynasz już jak betti grafomanią rzucać. Wszyscy piszemy jak potrafimy i to jest dobrze. A losy bohaterów biegną i jeszcze sama nie wiem jak się potoczą, ale coś mi świta. Pozdrawiam
Wciągnęły mnie perypetie Tomasza bardzo.Potrafisz zaciekawić fabułą, mam wrażenie, że moje opowiadania przy twoich tekstach są marne.Trzymaj tak dalej.
Tomek nigdy nie miał prawdziwej rodziny, a teraz pojawiła się szansa, żeby mieć choć jej cząstkę. Zostawiam 5 i czekam na kolejne części. Pozdrawiam :)
Komentarze (19)
,, – zaaportowałem w jej kierunku.'' - tu zupełnie nie wiem, co to miało znaczyć. Czyli co zrobił?
,, jej bratem – usłyszałem. ''- Usłyszałem dużą, bo nie mówione
,,spokojnie omówić dalsze kroki. – I to zadanie dla '' - bez myślnika, bo to dalsza część wypowiedzi
,,– Gdzie my jesteśmy? – spytałem.'' - to w nowej linii nie bezpośrednio po opisie
,, – śpiewająco przywitał'' - Śpiewająco. Gdyby było: przywitał śpiewająco - wtedy małą
,,warto żyć... rozpłynęły '' - warto żyć... - Rozpłynęły
,, – drżącym głosem zapytałem.'' - Drżącym
Antoni ma tyle jeszcze tajemnic do odkrycia, że Tomasz się gubi.
Pomyślałam o Mariannie. Jak to pozory potrafią zmylić człowieka. Wcześniej skrzekliwy głos sąsiadki doprowadzał Tomasz do szału, a kiedy poznał ją bliżej, z przyjemnością tytułuje ja babcią :) Ona odwzajemni serdeczności i zrobiło się rodzinnie. Czekam na kolejną część. Pozdrawiam :)
Oh Karola dziękuję bardziej dużo za to, że czytasz i poprawiają moje błędy.te dialogi to zmora. O tak Marianna to anioł, chociaż początek ich znajomości był trochę na wyrost przejaskrawiony. Tomasz był także podejrzanym? Ten mur chiński jest coraz wyższy i nie wiem jeszcze co zrobię. Pozdrawiam serdecznie
Jestem zachwycony stylem jakim się posługujesz, dla mnie to język zapomnianych elit. 5)
O MarBe miło mi to słyszeć, ale to chyba nie tak jak myślisz. Uczę się dopiero małymi kroczkami. Pozdrawiam
Nie jest to język zapomnianych elit, jest to styl, twój styl pasju, zaczynasz, a może już znalazłaś własny język i sprawnie nim operujesz.Brakuje ci kogoś, kto zerknąłby na tekst przed publikacją, bo cudze, żetelne oko, to podstawa. Samemu jest ciężko znaleźć błędy, wiem to po sobie, tyle razy czytam i zawsze coś znajdę, potem publikuję tu i dalej wiszę na edycji, bo trzeba to i tamto zmienić. Wczoraj przed południem wrzucilam wierszyk, a po południu jeszcze go poprawiłam, bo wersy były bez sensu. Dobrze, że Karola ci pomaga.
Będzię z tego dobra powieść. Fajweczka ;)
Oh Mróweczku ile razy ja sprawdzam i poprawiam i dalej już po publikacji. Ale wierz mi mam znajome dwie dziennikarki i polonistkę którym coś tam podsyłam. I każda w tym samym tekście inaczej poprawia. To samo? Piszę i cieszę się, że przychodzicie do mnie i to się liczy. :-)
pasju, jeśli mogę coś poradzić, wybierz jedną z tych osób, najlepiej tę najmniej tobie sympatyczną ;) Ilu lekarzy, tyle diagnoz, rozumiesz ;)
motomrówka racja. :-) :-) :-)
Zrobiło się bardzo rodzinnie i wręcz słodko.Czy, Tomasz umówi się z Olą?Jak potoczą się losy Ewy?Jaka będzie jej reakcja na wieść o bracie?
Świetne, są twoje teksty, ja przy tobie jestem grafomanką .Daję 5 i pozdrawiam
Ewuś nie przesadzaj. Zaczynasz już jak betti grafomanią rzucać. Wszyscy piszemy jak potrafimy i to jest dobrze. A losy bohaterów biegną i jeszcze sama nie wiem jak się potoczą, ale coś mi świta. Pozdrawiam
Wciągnęły mnie perypetie Tomasza bardzo.Potrafisz zaciekawić fabułą, mam wrażenie, że moje opowiadania przy twoich tekstach są marne.Trzymaj tak dalej.
pięć dodałam 37 część
Już lecę. Pozdrawiam
Pozostaje czekać na kolejną część. 5 :)
No już się powoli piszę. Miłego wieczoru
Tomek nigdy nie miał prawdziwej rodziny, a teraz pojawiła się szansa, żeby mieć choć jej cząstkę. Zostawiam 5 i czekam na kolejne części. Pozdrawiam :)
Masz rację, wychowywany tylko przez dwie kobiety, które go zniewoliły. Cieszę się, że wytrwałość do tej części. Pozdrawiam
Nadrabiam zaległości. Ciekawi mnie po co poszli do psychiatryka.
Zaraz się dowiesz? Dziękuję ki za wytrwałość. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania