Barry Łotter i Niegasnący Pokój

Barry Łotter kolejny raz pozbawił swój Dom wszystkich punktów, więc jednogłośnie został wyrzucony z dormitorium. Błąkał się samotny – wzgardzony i wyszydzany – długimi godzinami po najbardziej przygnębiających i zapomnianych korytarzach. Próbował znaleźć miejsce, w którym mógłby ulokować swoją osobę oraz towarzyszący mu przeogromny smutek. Niestety większość drzwi, które go interesowały, były pozamykane potężnymi zaklęciami, albo kazały mu zwyczajnie spieprzać.

Gdy Barry’ego goniły, gdzieś około dwudziestej trzeciej, Krasnalce Zwyrodnialce, przez zakurzone korytarze opuszczonego skrzydła Hołgwałtu – chłopak dostrzegł, przed sobą, wąską stróżkę światła. Ciepła bijąca poświata zapraszała śmiało do środka. Barry biegł ile sił, jednak zgrana wataha krasnalców była bardziej zmotywowana niż zmęczony Łotter.

Dopadli go tuż przed drzwiami. Zwyrodnialce obalili chłopca na ziemię. Młody czarodziej, piszcząc i drąc się wniebogłosy, koniuszkami palców dotykał uchylonych drzwi – jednak z jasnego pomieszczenia nie nadeszła żadna pomoc. Brudne pośladki krasnalców, mieszały się ze śliną Barry’ego. Gang konusów związał nieszczęśnika niczym szynkę.

– Dawać go na plecy! – rozkazał piskliwym tonem, nieznoszącym sprzeciwu i nudy, herszt zwyrodnialców. Krasnal wskoczył na klatkę piersiową czarodzieja. Klęknął. Kolana oparł na kościach obojczyka. Nachylił się nad twarzą Łottera i spojrzał, swym zdemoralizowanym wzrokiem, w głąb duszy ludzkiego dziecięcia. – Dobra chłopaki – odezwał się po chwili, mocno zawiedziony – zwijamy się. Ten chłopak jest już martwy w środku.

Co za szczęście. – Uradował się w głębi Barry.

– Ale żeby nie było – kontynuował herszt – jesteśmy Krasnalce Zwyrodnialce…

– Ło-no, ho-ho! – Ryknęły chórem pozostałe, toczone przez moralne zepsucie mikrusy, w szpiczastych czapeczkach – na których widniały najbardziej obrazoburcze i wyuzdane sceny, jakie można sobie tylko wyobrazić.

– No właśnie. – Poklepał tyci dłonią w rozpalony policzek Łottera – Zabrać mu buty! – Barry chciał walczyć, starał się wierzgać stopami, ale solidne węzły skutecznie krępowały ruchy. – I wszyć pod skórę u podeszwy stóp najtwardsze i najbardziej uwierające szyszki, jakie tylko mamy!

Po skończonej robocie poluzowały więzy, krępujące chłopaka i zaczęli się oddalać. Barry podniósł się na nogi. Twarde szyszki utrudniały mu utrzymanie równowagi, jednocześnie boleśnie drażniąc jego stopy. Każdy ruch sprawiał chłopcu trudność i budzący złość ból. Spojrzał nienawistnie za krasnalcami, odchodzącymi z jego jedyną parą butów jako trofeum. Złość wzbierała, w adepcie magii, by odnaleźć ujście w prostej frazie:

– Chuj wam w dupę. – wymamrotał, chwiejąc się na szyszkach. Wulgaryzm nie uszedł uszu Krasnalcom Zwyrodnialcom. Jak jeden mąż odwrócili się w kierunku chłopaka. Barry pryknął ze strachu.

– Tobie też. – odpowiedzieli zgodnie na starożytną formułę pożegnania Krasnalców Zwyrodnialców. Następnie jeden po drugim wskakiwali na drewnianą poręcz i zjechali w dół, na gołych tyłkach, niknąc w odmętach ciemności. Pozostawiając jedynie kałowe strużki na drewnianych barierkach. Barry spojrzał na dłoń i wytarł w spodnie.

Odwrócił się w stronę drzwi, szyszki wwiercały się w ścięgna pod stopami, Barr’yemu pociemniało przed oczami z bólu. Krasnalce dobrze wykonali swoją pracę. Zadbali o doskonale wytrzymałe szwy oraz o środki antyseptyczne – by chłopak nie umarł od zakażenia, lecz męczył się długimi tygodniami.

Kuśtykając wszedł do jaśniejącej komnaty. Zmrużył oczy przed jaskrawym światłem bijącym wewnątrz. Pod ścianami leżały sterty rupieci, jednak wnętrze było bardzo przytulne. Łotter ucieszył się i postanowił zaadaptować pomieszczenie na własny użytek. Ze sterty śmieci wyciągnął stare worki, które napełnił truchełkami myszy i szczurów, by nie spać na twardej podłodze.

Usadowił się wygodnie na posłaniu. Każdy jego najmniejszy ruch sprawiał, że malutkie kosteczki pękały i chrobotały. O dziwo działało to kojąco, na jego zszargane nerwy. Jaskrawe światło wkradało się pod umęczone powieki adepta magii. Zasłaniał twarz rękoma, skrywał głowę w poduszkę, to naciągał kołdrę i nic, jasno. Światło zaczęło irytować chłopaka. Wstał i na obolałych nogach, wybrał się na poszukiwanie wyłącznika – bezskutecznie. Sięgnął po różdżkę, wyciągnął rękę przed siebie, wykonał wyuczony ruch i wypowiedział zaklęcie wygaszające światło:

– Nox! – i nic – Nox! Nox! Nox! Nox! – krzyczał i wymachiwał różdżką na próżno.

– Barry – wyszeptała komnata, głos dobiegał jakby ze ścian – daremny twój trud. Usiądź i delektuj się moim światłem. – Przerażony Barry zwrócił się ku wyjściu. Komnata, chichocząc słodkim, irytującym głosikiem, zamknęła drzwi Łotterowi przed nosem.

– Zostań ze mną i ciesz się mym niegasnącym blaskiem, Barry. – Czarodziej zrozpaczony zsunął się po ścianie, skrył głowę pomiędzy kolanami i zapłakał.

– Wsadź sobie to światło w dupę! – krzyknął zrezygnowany, bijąc pięściami w podłogę.

– Ależ Barry – komnata zaśmiała się słodko – zapewniam cię, że ono już tam jest. Spójrz, spójrz jak głęboko! – Barry poczuł, że jego kręgosłup zaczyna się wydłużać i wyginać, jego spodnie zsunęły się do kostek, a twarz zaczęła zbliżać się ku oślepiającemu światłu, które dobiegało spomiędzy rozszerzających się pośladków.

Tej nocy Barry Łotter nie zmrużył żadnego oka.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Opalony Ernest miesiąc temu
    Zajebiście poprawnie napisane, ale ni huja nie wiem o co biega.
    A, pahdą, zabłądziłłęę w dziale jakimśtam.
    Ale klawiastura, Ogoniasty, ci dobrze chodzi.
  • Ogonisko miesiąc temu
    Ch*j wie, czy mi dobrze klawiastura chodzi. Nie karmiłem dawno francy, oby menda w gnoju się nie przekręciła z głodu ;)
  • Opalony Ernest miesiąc temu
    Ogonisko "W składzie uniwersum..." żeś rozwalił mła.
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    Genialne. Świetna parodia, choć nieco krótka. Ogólnie bardzo sympatyczny wycinek przygód pechowego czarodzieja, nawet jeżeli humor jest raczej toaletowy. Podobało mi się ogólnie.
    Pozdrawiam
  • Ogonisko miesiąc temu
    Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam.
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Ogonisko↔Porąbane, pokręcone i tego tam cudowianki , ale jestem na Tak, przez duże:T:)↔Pozdrawiam:)↔%
  • Ogonisko miesiąc temu
    Hej, hej DD! Dziękuję za dobre słowo i cieszę się, że przypadło do gusthaa ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania