Barwienie
Na początku było pusto, potem zaczęły pojawiać się fale światła.
Szukały celu, każda trafiała na swój koniec, z odbić powstały kolory.
Te chciały zająć jak największą przestrzeń, w obawie, że mogłoby jej zabraknąć.
Wtargnęły w siebie nawzajem, przenikały się, tworząc odcienie.
Potem przybyło pragnienie, a zaraz za nim niepokój.
Ściskali z całych sił, zabierając chwile oddechu, te, których wcześniej nie było.
Pojawił się czas i dał nadzieję.
Gdy upłynął, zjawiło się nasycenie, jakże rozkoszne i miłe.
Uśmiechało się roszarpywane przez tych, którzy jeszcze mieli siły. Reszta pozostała w bladości.
Czerń zazdrosna o światło pochłonęła wszystko.
Komentarze (7)
Wtargały, czy wtargnęły? Smutki u Ciebie, ale obraz na 5.
"Wtargnęły" lepiej pasuje, już zmieniam.
Czasami się pojawiają, jak je rozpisać, to jest lepiej :) dziękuję
Zdecydowanie tak, dobrej nocy
Roma↔Natychmiastowe skojarzenie→Trochę tak, jak powstanie Wszechświata i tego co później, wszelakie zawirowania, w różnych aspektach "barwienia"
W nieprzezroczystym pomieszczeniu, czerń nie może być już bardziej→ciemna. Jest skończona.
Natomiast światło, może być jaśniejsze... W tym sensie, ciemność przegrywa ze światłem:)
Pozdrawiam😊
A może żadne z nich nie musi wygrać? Jak razi w oczy, lub w serce..to zaszyć się na chwilę w ciemności. Jak zacznie przytłaczać, to poszukać światła :) Dekaos Dondi miłego :)
Całkiem sympatyczna poezja - rzekłbym, nastrojowa.
Dziękuję, że przystanąłeś na chwilę :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania