baśnie

sny senne

z jęczmienia łubinu maku

piękne upiorne maligny

nostalgiczne

nie było obrazów ponad

surrealistycznie bulwiaste

kopuły nad pustynnym miastem

domów obleganych przez nieskończoność

mieszkańcy z oczami zamiast twarzy

chusty na ustach

turban w turban

kopulasto

zamiatali pył sukmanami

piasek ulicy przemierzanej w spiczastych kapciach

czasem między nimi arba za spracowanym osłem

nudy tam straszne

śmiertelne nie na żarty

że tylko nie spać

marzyć sennie

podążać z otwartymi oczami

za wspomnieniami babci

zmagającej się oddechem skrzypliwie

za opowieścią życia piękniejszą od baśni

na przekór upartej niechęci dzieci do spania

dla nas rzecz musiała być wysłuchana do końca

który nie następował bo opowiadanie opadające w szept

zamykało nam oczy patrzące w rozpalone ulice

potykanie się w niewygodnych kapciach

o pył kurz piasek

zaczarowanych miast

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania