Poprzednie części:  betony

betony

zatopione ciemne bramy w szarych ulicach

zapach moczu papier szkło

brudne betony niechlujne graffiti

spękane mury jak dłonie starca

spotykam ludzi pod maskami

skrywają sekrety nieszczere uśmiechy

posyłają w kierunku światła

 

wybaczam sobie życie

małpoludy wyją do księżyca

sąsiad puszcza totka

dziwne od lat nie potrafi wygrać

szkoda że człowiek inaczej patrzy

nie jak człowiek na człowieka

oziębły dzień kolejny budzi szary dziwny świat

nieufni zatopieni w zdradach pośrodku ognisk kłamstwach

karmią swoje ciała i umysły chłoną zimno dnia i nocy blask

czuję się jak butelka roztrzaskana o kostkę bruku

przyjaciół poszukuję mimo że ostatni zdradził cały mój świat

sam dotykam gwiazd wystylizowałem twarz zakładam maskę

odgradzam się od ciebie klepiąc po plecach wiatr

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates godzinę temu

    Koniec tego wersetu jakoś nie pasuje logicznie lub gramatycznie "nieufni zatopieni w zdradach pośrodku ognisk kłamstwach"

  • Sokrates godzinę temu

    Szczególnie udane ostatnie 6- 7 wersów.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania