Bez kwiat
Kwiaty bzu zostawione na stole w kuchni już dawno zwiędły Zapomniałam z tego wszystkiego ich wymienić na nowe. Po przyjrzeniu się jednak miały one pewien osobliwy klimat nadający pomieszczeniu mroku. Była chwilowa przerwa w dostawie prądu, światło od świeczki oświetlało idealnie kąt padania wazonu. Cień swojego starego wyglądu w cieniu na stole. Dodaje to głębi przedmiotowi jak setka wijących się liści raz jaśniejszych i ciemniejszych. Za oknem panował chłód, jak zawsze w nocy przypominały mi się przeróżne historie o zjawach. Może któraś mnie pożre i tego nawet nie zauważę, z powodu bycia zbyt zajętym czymś w codziennym życiu. Czy takie zjawy nas codziennie od środka podgryzały?
Trzymam swoje ubrania w szafie sklepione z setki nitek trzymające wszystko w ryzach. Jakaś dziwna siła nie pozwala mi upaść. Jakbym była tymi kwiatami przyszytymi do czegoś podtrzymującego. Drobne drzewa od czasu do czasu przy napływie wichury zostają wyrwane, a korzenie zostają na swoim miejscu. Ludzie tak czasami zostają na swoim miejscu, pomimo tego, że ich już nie ma. Natura odzwierciedla nas samych w większym stopniu, niż nam się zdaje.
Światło wróciło i zobaczyłam stojącą postać. Była bardzo podobna do cienia, ale była zbyt długa, prowadziła przez cały ciągnący się korytarz. Przeszłam się po tym, była to jedna z nitek od mojego konturu osoby. Chciałam to od siebie urwać i się cała rozleciałam, leżałam na ziemi.
Komentarze (5)
"...światło od świeczki oświetlało idealnie kont padania wazonu. Cień swojego starego wyglądu w cieniu na stole." - to jakiś pseudo- poetycki bełkot.
Generalnie to nie wiadomo co to jest.
Niezależnie od kontekstu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania