,,Bez miejscówki"

Spotykaliśmy się o zmierzchu, poza szczekaniem psów.

Wzdrygnąłem się, kiedy wyłożona jak pszenica,

do zebrania z jej zaśpiewem, napomniała,

że w tym miejscu kiedyś był cmentarz cholerny.

 

Wplątywany w panieński wianek, wirowałem miód z ramek.

Odurzał wielokwiatowym wnętrzem jej ciała.

Nie trafiłem do bliższego nieba,

oczyszczonej za życia przez pszczoły.

 

Kosmiczny łupież z Warkocza Bereniki

nie spełnia gotowości,

wymogów metafory ze świetlikiem,

iskrą z przeoranych pożarów kresowych wsi.

Średnia ocena: 2.4  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Pasja wczoraj o 13:27

    okropeczna grafomania napisana z misją?

  • Grain wczoraj o 14:00

    okropeczna grafomania napisana z

    ta cząska powinna być w cudzysłowie
    żałosną pasja nieudolnie zastąpiona mysją

    aż tak żle z tobą?

  • Grafomanka wczoraj o 16:21

    Uwielbiam, kiedy piszesz o cmentarzu cholernym... po tym wiem, że dalej będzie jeszcze ciekawiej 6

  • Grain wczoraj o 17:14

    dzieki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania