,,Bez miejscówki"
Spotykaliśmy się o zmierzchu, poza szczekaniem psów.
Wzdrygnąłem się, kiedy wyłożona jak pszenica,
do zebrania z jej zaśpiewem, napomniała,
że w tym miejscu kiedyś był cmentarz cholerny.
Wplątywany w panieński wianek, wirowałem miód z ramek.
Odurzał wielokwiatowym wnętrzem jej ciała.
Nie trafiłem do bliższego nieba,
oczyszczonej za życia przez pszczoły.
Kosmiczny łupież z Warkocza Bereniki
nie spełnia gotowości,
wymogów metafory ze świetlikiem,
iskrą z przeoranych pożarów kresowych wsi.
Komentarze (4)
okropeczna grafomania napisana z misją?
okropeczna grafomania napisana z
ta cząska powinna być w cudzysłowie
żałosną pasja nieudolnie zastąpiona mysją
aż tak żle z tobą?
Uwielbiam, kiedy piszesz o cmentarzu cholernym... po tym wiem, że dalej będzie jeszcze ciekawiej 6
dzieki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania