bez poddania
kiedy nie ufam, a gromy jak kamienie, jak cofnięta dłoń
na chwilę przed upadkiem. i tylko patrzeć można,
drżeniem skóry odbierać.
że nic już nie jest jak wcześniej, gdzie niepewność
nabiera twardych rysów.
pod nimi zrozumienie, a ścieżki prowadzą donikąd.
po odwrócenie. ponowne wejście w siebie
i walka. o jeszcze jeden skurcz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania