bez podziału
zatrzymała się na końcu języka, przestraszyła.
przecież upadały wtedy drzewa,
umierał las.
zimno wdzierało się do kominka,
wiatr gasił każdą iskrę. a ona po omacku, jak to miłość,
przychodziła nie w porę.
siedzi do dzisiaj głęboko schowana, otulona ciepłem,
daleka od podziału na dwoje.
Komentarze (8)
padały drzewa umierał las.
chłod promieniował z kominka
przeciąg słów gasił każdą iskrę
a ona po omacku
jak to miłość niedzielona.
do dzisiaj
ukryta za odczuwanym ciepłem
w jednym kawałku
Tadeusz Nowak
"Oczekiwanie
W takie wieczory na nic się nie czeka,
słucha się dzwonka, co u sani brzęczy,
smaga się konie, biegnące z daleka
po horyzontu skrzypiącej obręczy.
.......
Po co się martwić, głos twoj nie wywoła
miłego chłopca na odległość zrenic.
Jeszcze wyjść mozna z krajobrazu koła,
ale nie mozna jego smutku zmienić."
Sprawdziłem Nowaka i faktycznie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania