bez podziału

zatrzymała się na końcu języka, przestraszyła.

przecież upadały wtedy drzewa,

umierał las.

zimno wdzierało się do kominka,

wiatr gasił każdą iskrę. a ona po omacku, jak to miłość,

przychodziła nie w porę.

 

siedzi do dzisiaj głęboko schowana, otulona ciepłem,

daleka od podziału na dwoje.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Grain 4 godz. temu
    nie wyszła a ust przestraszona
    padały drzewa umierał las.
    chłod promieniował z kominka

    przeciąg słów gasił każdą iskrę
    a ona po omacku
    jak to miłość niedzielona.

    do dzisiaj
    ukryta za odczuwanym ciepłem
    w jednym kawałku
  • Grafomanka 2 godz. temu
    Podoba mi się ''miłość niedzielona'' - dobre to jest, może wykorzystaj, bo grzech oddawać...
  • Grain 4 godz. temu
    nauczyłem sie tego w wojsku w 1976 roku - pierwszaj i czwartej strofy z dłuższej całości

    Tadeusz Nowak

    "Oczekiwanie

    W takie wieczory na nic się nie czeka,
    słucha się dzwonka, co u sani brzęczy,
    smaga się konie, biegnące z daleka
    po horyzontu skrzypiącej obręczy.

    .......

    Po co się martwić, głos twoj nie wywoła
    miłego chłopca na odległość zrenic.
    Jeszcze wyjść mozna z krajobrazu koła,
    ale nie mozna jego smutku zmienić."
  • Grafomanka 2 godz. temu
    Ładne to Grain, dziękuję...
  • Absens 3 godz. temu
    No bez jaj, właśnie zostałaś złapana na redagowaniu cudzych tekstów?
    Sprawdziłem Nowaka i faktycznie.
  • Absens 3 godz. temu
    Nieźle
  • Grafomanka 2 godz. temu
    A w którym miejscu zostałam złapana, bo może przez późną porę coś źle czaję?
  • Absens
    Nie to ja przez późną porę źle czaję, przepraszam za idiotyczny wpis

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania