bez przyzwoitki
figlowali w stogu świeżego siana
on Izydor syn sołtysa Łysych Pał
ona w lokach złocistych Marcelka
Amor z Erosem zbladli z wrażenia
na widok miłosnej kaskaderki-hoho
poluzowali zgodnie cięciwy łuków
rozpostarli białe skrzydła załamani
własną inicjatywą pary kochanków
nic tu po nas brachu - fałszywy trop
kogut na płocie zapiał po trzykroć
na wieść o rychłych zaręczynach
kapela zagrała aż pospadały jabłka
bocian wetknął dziób między pióra
planując trasę terminowej dostawy
zawiniętego w chustę noworodka
Komentarze (1)
Ciekawe, jak będzie miał na imię...
Tymczasem ode mnie piąteczka!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania