bez przyzwoitki

figlowali w stogu świeżego siana

on Izydor syn sołtysa Łysych Pał

ona w lokach złocistych Marcelka

 

Amor z Erosem zbladli z wrażenia

na widok miłosnej kaskaderki-hoho

poluzowali zgodnie cięciwy łuków

 

rozpostarli białe skrzydła załamani

własną inicjatywą pary kochanków

nic tu po nas brachu - fałszywy trop

 

kogut na płocie zapiał po trzykroć

na wieść o rychłych zaręczynach

kapela zagrała aż pospadały jabłka

 

bocian wetknął dziób między pióra

planując trasę terminowej dostawy

zawiniętego w chustę noworodka

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grisza godzinę temu

    Ciekawe, jak będzie miał na imię...
    Tymczasem ode mnie piąteczka!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania