Bez snu
Samotnie przemierzając świat i krainę,
W głowie mam myśli lawinę.
Pochłonięta tak cały dzień,
A tuż za mną podąża ułomności cień.
Kładę się już późno w nocy,
Chodź nadal nie jestem zmęczona.
Proszę niech sen strzeli mnie nawet z procy,
Bo ja już nie wytrzymam, jestem wykończona.
Myśli w ciemnościach wyżerają mi mózgu tchawice,
Są tak poszarpane, że można tam już rzucać kotwice.
A ja nadal w łóżku, już trzecia w nocy doszła,
Za kilka dni będą mówić o zmarłej dziewczynie co w te ciemne ulicę poszła.
Komentarze (2)
Naprawdę dobrze mi się czyta utwory utrzymane w takiej tonacji, skłania do przemyśleń, z nutką, hmm.. sam nie wiem, może mroku ? Trzecia strofa jak dla mnie najlepsza, troszkę mi tam ta tchawica mąciła całość. Miałbym jeszcze drobne "ale" do 3 wersu w drugiej zwrotce - takie moje odczucia. Na pewno zerknę część poprzednią. Mocne 4 ode mnie :) A tak na marginesie, to coś widzi mi się taki ukryty sens pomiędzy porą wstawienia utworu,a tym co napisałaś "że kładziesz się późno w nocy" , teraz rozumiem - nie śpisz bo piszesz :)
Dziękuję :) bo jak ktoś przetnie tchawice to się umiera, takie porównanie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania