bez tytułu...
Z nieba niepewnie śnieżek prószy
i mróz już nawet szczypie w uszy.
Kałuże skuł dziś pierwszy lód.
Chmury nad nami szaro-sine,
poranek ma nietęgą minę,
zobaczyć słońce - próżny trud.
Patrzę bez entuzjazmu w okno,
bo chociaż śnieg, to jednak mokro.
Zapaść bym chciał w zimowy sen
i żeby nie miał mnie kto zbudzić...
Po co kolejny rok się trudzić,
jeśli ma taki być, jak ten…
Komentarze (14)
Popieram, szkoda się trudzić ciebie budzić i tak nie
na wszystkie wtorki i niedziele
i niech wtedy przy deszczu zaświeci
czyjś uśmiech złapany przypadkiem
pozostanie ciepłem na chłodne dni
jak dotyk dłoni gdy od niezrozumienia
gaśnie ogień w kominku
i jeszcze żeby nikt durny nie wpadał
pod twoje wiersze xD
Jak przebrnąłeś podstawówkę
z takim polakiem... znałem z opowiadań historię podobnego matołka, którego tata był w UB, dali radę (z tatą) zawodówkę zaliczyć.
Ode mnie samych słonecznych zimowych dni... zawsze się do Ciebie serdecznie uśmiechnę 😀
przeleciałem jeszcze raz i jedyny wniosek to zasadnym będzie - bez rozumu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania