bez tytułu

Zamknięto mnie za szybą,

schłodzono, pocięto, rozłożono,

obrzucono kilkoma wykastrowanymi spojrzeniami,

później przeceniono,

gdy liczba spojrzeń zmalała.

Gdy zazieleniły się końcówki,

posiniały resztki,

pani za ladą z niesmakiem przerzuciła mnie do kubła,

kubeł odstawiła obok krajalnicy.

Ktoś się o niego później potknął,

to się rozszedłem po kątach,

pani za ladą poklęła pod nosem i poszła do domu.

Zresztą co ją to,

jutro będzie dostawa.

Zamknięto więc za szybą kogoś nowego,

schłodzono, pocięto, rozłożono,

obrzucono kilkoma wykastrowanymi spojrzeniami,

nie było potrzeby przeceniać.

Kubeł zniknął podczas inwentaryzacji w Boże Ciało,

pani zza lady zniknęła tuż po Bożym Ciele,

zamknięto ją za drewnem,

obrzucono kilkoma wykastrowanymi spojrzeniami.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania