bez tytułu
puste łupiny czaszek zaścieliły rżysko
smętne wrony jako wdowy dojadały resztki
listopadowy wiatr użalał się nad pobojowiskiem
zasmucił w pustych oczodołach
splunął kaprawą, zgniłą mżawką
rozgonił szary wyziew z tlących się szmat
skrajem pola idzie pielgrzym
w czarnej opończy, z trudem stawia kroki
ziemia rozmiękła, gliniasta
nie rozgląda się na boki, głowa schylona
brnie mozolnie przed siebie
w dłoni trzyma sękaty kij, straszy nim wrony
w końcu usiadł na zwalonym pniu
zmęczony, zziajany otarł pot z czoła
i niechcianą łzę
siedzi i duma, a wiatr rozwiewa mu siwy włos
patrzy przed siebie, nie patrzy na trupy
a wzrok ma srogi, szaleństwem zakryty
i siedział tak długo, aż noc go ukryła
zasnuła całunem jak lichy ten świat
Komentarze (9)
pierwsze sześć linijek nie przypadło mi, ale reszta brzmiała bardzo interesująco, 5:)
czyli pierwsza zwrotka
no to czemu 5 ? ;)
za resztę wynagrodziła mi początek
Bardzo przepraszam, że to napiszę ale jestem w szoku. Na tle jak dla mnie za prostej i wulgarnej twórczości, nagle taka perła! Aż mam ochotę to zapisać i w przyszłości rzucić komuś jako utwór pokazowy. Dla mnie jest po prostu wspaniałe i daję 5, drugą mocną w tym serwisie.
he? co?
noto jest stare, kiedyś próbowałem być poważny, to gdzieś 2010 rok ;p
a zapisz sobie i rób z tym co chcesz ;)
Dla mnie w tym byłeś lepszy. Takie me gusta:) toż ledwo 5 lat..
i taki ii takii jestem, i poważny i głupkowaty
Myślę, że chyba jak my wszyscy :(, a wiersz godny polecenia 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania