bez zalet
nie mam na własność słów, cokolwiek wycisnę,
będzie tylko próbą odnalezienia siebie.
obok mnie leżą moje wady, wtulone w poduszkę,
zagubione.
trzymamy się razem, za późno na rozstania.
zresztą tak pięknie panikujemy w tym związku,
że bez nich czułabym się naga.
a przecież trzeba będzie wstać, owinąć się prześcieradłem,
poudawać silną kobietę.
w końcu wyjść na tym najlepiej.
przy łóżku koczują wspomnienia, kradną sny.
zadomowione, a jakby bezdomne.
Komentarze (12)
Pozdro 5
Dziękuję, TseCylia, za przeczytanie i komentarz.
Pozdrawiam
I śmieją, z wad śmieją, się śmieją...
Niech pod korą, pod którą się rodzą twe wiersze
zalety przed wadami pierwsze...
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania