bez zalet
nie mam na własność słów, cokolwiek wycisnę,
będzie tylko próbą odnalezienia siebie.
obok mnie leżą moje wady, wtulone w poduszkę,
zagubione.
trzymamy się razem, za późno na rozstania.
zresztą tak pięknie panikujemy w tym związku,
że bez nich czułabym się naga.
a przecież trzeba będzie wstać, owinąć się prześcieradłem,
poudawać silną kobietę.
w końcu wyjść na tym najlepiej.
przy łóżku koczują wspomnienia, kradną sny.
zadomowione, a jakby bezdomne.
Komentarze (12)
Brakuje tu strofoidy ważnej. Tej o zaletach, kobiecej mocy itd. Bez tego wiersz jest tendencyjny ;)
Pozdro 5
Moje wady zjadły zalety... xD
Dziękuję, TseCylia, za przeczytanie i komentarz.
Pozdrawiam
Grafomanka żarłoki. Zaordynuj im głodówkę. :)
TseCylia, teraz jak tak napasione, to strasznie długo trzeba czekać... xD
Ciekawy temat. Wady mogą czasami też być zaletami, już sama świadomość ich istnienia, to że je mamy, że nie jestesmy doskonali sprawia,że stajemy się lepsi. Najtrudniejsza jest praca nad sobą. Podoba mi się ten wiersz.
Niech zalety szaleją, szaleją, szaleją...
I śmieją, z wad śmieją, się śmieją...
Niech pod korą, pod którą się rodzą twe wiersze
zalety przed wadami pierwsze...
Podoba mi się i podzielam zdaniepoprzedników
Rutyna i zakurzona miłość? 5
Dziękuję, chłopaki, za odwiedziny i komentarze
Pozdrawiam
Zostawiam sobie ten obraz wspomnień, które koczują przy łóżku i kradną sny. Prawdziwe, a jednocześnie tak dziwne, że aż piękne.
Dziękuję, zingara, za pochylenie się nad wspomnieniami...
Przy wyże stoi zapomnienie, produkuje koszmary, swojskie a jakby obce.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania