bez zbędnych ceregieli
odżywa w nas głód
spazm zapożyczony
z niewinnej wyprawy po szczęście
odradza się łagodna cisza
zastępuje strach miłością
zamieniłam się na łzy
z Bogiem
rozrzuciłam po okolicy
smutne spojrzenia wymierzone
w martwy punkt
zamyśliwszy się
nad bezsensownym czasem
zbieram po sobie okruchy powietrza
skazy oddechu
tkwiące w moich słowach
wątła jest twoja dusza
wątlejsza od serca
w którym kiedyś mieściła się
cała katedra
modlitwa pozbawiona skrupułów
przyszpilona do nieba
płomykami łez
konam bez pożegnania
bez zbędnych ceregieli
Komentarze (1)
Dalibóg mam dużo dobrej woli ale nie rozumiem. Zanim cokolwiek napiszesz musisz wiedzieć o czym piszesz. Nie oceniam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania