Bez zwłoki
Niby w miejscu stanął czas, za oknem zamarznięty świat,
gitara i kapelusz na ścianie, w ciszy, nieruszane kurz zbierają.
Kwiatek na stoliku od kawy, zwiędnięty, od ponad roku stoi,
na straży okien zasłony ciemne stoją i słońca promieni nie puszczają.
Pod kocami, w kącie tej trumny przerośniętej, leżą,
bez ruchu, siły, chęci i wizji, zmęczone tylko oddychają.
Zwłoki porzucone, jak i z własnej woli zapomniane,
bez sensu i bez celu, lecz w spokoju i pokoju.
Trupa tego nie podniosą i nie zrobią zeń człowieka
nawet ludzkie uczucie szczere czy flaszka w połowie pełna.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania