Bezdomni

ona stała w żółtej sukience i miała zdarte kolana

taka wiotka

przypominała żółte mniszki

rozdeptane przez przechodniów

 

on chciał być lepszy od wszystkich którzy ją mijali

lepszy od parasola od dmuchawców i kłamców

 

i dmuchał na nią studził jej nadzieję rozterki o śniegu

znikającym latem

 

potem poszli na lody i kiedy oblizał jej usta

został na nich smak

żółtego słońca

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • piliery pół roku temu
    Jak to jest, że niektórzy widzą i zdarte kolana i to, że ktoś chce być lepszy od dmuchawca? Bóg to jeden wie ale w poezji to wielki dar.
  • Marzena pół roku temu
    Czasem wracam do wiersza Tadeusza Różewicza - Miłość - jest w nim moment kiedy biegnie do ukochanej z pelargonią. Moment kiedy mija szyderców i kłamców. Miłość uszlachetnia i dzięki niej mogą oboje poczuć się lepsi. :) Dziękuję piliery
  • Grafomanka pół roku temu
    Cudny wiersz...
  • Hipochondryk
    Narzeka na bóle co chwilę,
    Lekarzy odwiedza co dzień.
    A gdy zdrowie dopisze,
    Szuka nowej dolegliwości.
  • Marzena pół roku temu
    Czyli istnieje możliwość... no tak On ją polizał i zaraził się żółtaczką i stąd pozostał smak żółtego Słońca a może to żółta febra? Wojciech zastanów się trochę nad sobą 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania