Bezklas
(...) zapragnąłem połknąć samego siebie, ustami szeroko rozwartymi tuż nad moją głową, tak, abym mógł wchłonąć całe swe ciało, a następnie świat, i żeby pozostała z tego wszystkiego tylko kula przetrawionej materii, stopniowo zanikająca: w ten oto sposób widzę koniec świata."
Jean Genet "Matka Boska Kwietna" przeł. Krzysztof Zabłocki
od dziś jestem polityką. całą.
każdym posłem i senatorem
ministrowie - to też ja
i oczywiście - prezydent
co to oznacza? że zaraz będzie wesoło:
jak najszybsza nuklearyzacja
powołanie Komisji do Spraw Zwalczania Uchodźców
utworzenie Ministerstwa Promocji Terroryzmu
lecz mam przeczucie, że
gdy cały kraj zacznie błyszczeć i wirować
jak wielka, narkotyczna dyskoteka ze szkła
kalejdoskop pełen twarzy, diamentowych
szpilek, czerwonych sześcianów nieco tylko
mniejszych od szaf
wszystko, co znamy stanie się
dragowiskiem
ślepą ważką pikującą w przepaść
dosłownie na chwilę przed implozją
wessaniem się wszystkiego w jedną
hiperciężką kropkę, jaką planuję postawić
na końcu traktatu o wszechrzeczy
przyjdziesz, obejmiesz mnie
i usłyszę: "nie pisz tego"
Komentarze (6)
Chyba jednak podział na role jest dobry, co najwyżej poszczególni aktorzy do kasacji.
Lubię jak coś zmuszado myślenia. Nawet jeśli wiąze się to z uznaniem własnego kasztaństwa. Emocjonalny masochizm może. Chuj wie.
Całkiem spoxon.
Obrazy jej towarzyszące (III zwrotka) - nic że tylko przeczute - w kapitalnym ujęciu. Kalejdoskop w metamorfozie pikującej ważki. I tyle nas - straszy.
A finał w zdumiewającym kontraście. Prostota. Opoka.
Wiersz o uzdrawiającej mocy.
Przemówił.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania