Bezkresna studnia
zapisana krwią umowa
każdy sen spełni się
podpis urealnia marzenia
chciałem być bogaty
żyć jak królowie
nie starzeć się
zanim weźmiesz duszę
napiję się wody ze studni
gdy skończę pić pójdę w płomienie
niech studnia będzie bezkresna
zapisana krwią umowa
każdy sen spełni się
podpis urealnia marzenia
chciałem być bogaty
żyć jak królowie
nie starzeć się
zanim weźmiesz duszę
napiję się wody ze studni
gdy skończę pić pójdę w płomienie
niech studnia będzie bezkresna
Komentarze (12)
Za tą bezkresną studnię powinni dać zero w ocenie. A czy widziałeś kiedy studnię?
Gdyby tak, to i tobie ta metafora wydałaby się debilna
No cóż, trudno oczekiwać od przymuła uzasadnienia oceny.
Pozdrawiam.
Co do samego wiersza - zalatuje mi to jakąś "Panią Twardowską", tylko bardzo króciutką, ale motyw bardzo podobny. Cyrograf i kiwanie diabła. Przyjrzyjmy się dokładniej:
"zapisana krwią umowa
każdy sen spełni się
podpis urealnia marzenia"
To dosłownie można skrócić do #cyrograf, nie wspominając, że "zapisana" i "podpis" są bardzo podobne, a drugi i trzeci wers jest w sumie o tym samym.
"chciałem być bogaty
żyć jak królowie
nie starzec się"
Tutaj z kolei pierwszy i drugi wers to w sumie to samo. A w trzecim zabrakło kreseczki nad "c". Poza tym wyskakuje tu pewien błąd logiczny podmiotu lirycznego, ale do tego wrócę.
"zanim weźmiesz duszę
napiję się wody ze studni
gdy skończę pić pójdę w płomienie
niech studnia będzie bezkresna"
Tu oczywiście chodzi o naciągnięcie diabła na oczekiwanie bez końca. Jeden drobny szkopuł w tym, że "gdy skończę pić" nie implikuje w żaden sposób wypicia całej studni, więc w praktyce byłoby to piciu i wakacje w piekle. No chyba, że podmiot liryczny dosłownie nigdy nie przestawałby pić, co z kolei skutkuje wiecznym piciem ze studni, bez przerw, a to trochę psuje sens bogactwa. A wieczna młodość to wręcz strzał w stopę, bo dobrowolnie skazuje się na ciągłe opróżnianie nieopróżnialnej studni.
Nawet gdyby sama kwestia picia z tej studni nie była tak problematyczna i założylibyśmy, że podmiot liryczny nie musi tego robić non-stop, to sam brak starzenia wywołuje pewien konflikt z ideą cyrografu - jeśli się nie starzejesz, to nie umrzesz ze starości, więc nie będzie kiedy zabrać twojej duszy. A jeśli nadal możesz umrzeć na jakieś choróbsko, zostać zamordowanym czy zapić się na śmierć brudną, studzienną wodą, to sens wiecznej młodości traci sens i cała umowa wydaje się przekrętem.
Więc albo diabeł to tutaj idiota, albo podmiot liryczny to idiota, albo oboje są idiotami, którzy próbują się nawzajem wykiwać i tylko granice własnej niekompetencji sprawiają, że któryś z nich ostatecznie "wygra".
Tyle, jeśli chodzi o analizę treści wiersza. Czy jest to warte jedynek? Cholera wie. Dla mnie to zbyt mało zbyt niespójnego logicznie tekstu, żeby wystawiać ocenę. Czy jako wiersz oferuje coś czytelnikowi? Również obawiam się, że niezbyt. Nie ma tu ani języka pobudzającego wyobraźnię, ani interesujących metafor, jest po prostu "Cyrograf - jak wykiwałem diabła". To mógłby być tytuł. Zarówno wiersza, jak i jakiegoś serialu na Netflixie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania