Bezludna wyspa
Nigdy tak daleko nie odpłynąłem,
pośrodku niczego.
Słony jak morze,
faluje spokojnie — jak kropla na policzku
lądująca na burcie.
Z rufy widzę ląd —
na mojej wyspie.
Ptaki wysoko
usiadły na maszcie.
A wiatr dmie moje imię.
Trzymam ręką linę.
Osiadam na mieliznie.
Komentarze (8)
Jak woda przez palce
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania