Bezowocne lekcje

Czy nie ma jednej prawdy i wartości uniwersalnych?

Czy ktoś nas zaprogramował na dwie przeciwne drużyny?

Jedna nie rozumie drugiej.

Druga nie podziela poglądów pierwszej.

 

Żyją obok siebie, ścierają się i w końcu ruszają do boju,

jakby nie dość mieli trosk.

Wchodzą w nieszczęście, nie mogąc lub nie chcąc

zrozumieć, ustąpić, przebaczyć,

znajdując perwersyjną przyjemność w walce

liczą na łupy.

 

Co tam łzy bezbronnych.

Co to nie Ja - trzeba wepchnąć na piedestał,

pokazać swoją rację.

 

Przecież ziemia przyjmie każdą ilość krwi.

Tyle już jej w nią wsiąkło, nie ucząc niczego.

Miejsca nie brakuje na wagony kości.

 

Lekcje historii, wspomnienia ocalałych krzyczą do głuchych.

Przecież to w słusznej sprawie - twierdzą,

nie widząc, że przemoc to tylko objaw moralnej niższości.

 

Za dnia naciskają na spust,

modląc się nocą o pokój,

by znów o świcie stanąć do walki - z własnej woli czy przymusu-

jakby nie chcieli zgody.

 

Po wyczerpaniu paliwa furii, nienawiści i

innych ludzkich zasobów,

zawierają rozejm, nie osiągając praktycznie niczego.

Bo czy zgliszcza domów i serc, postawione krzyże

mogą być powodem do dumy?

Na otarcie łez przypną im medal do piersi

honorując odwagę.

 

To bilans całej tej zaciętości serc.

Za jakiś czas , gdzieś indziej,

wszystko to znów się powtórzy.

Bo niestety historia , jak kiepski nauczyciel,

nie uczy niektórych niczego.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates godzinę temu
    Pięknie i od serca napisane

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania