bezsensenność

gdy twarz skrywam w cieniu

świat czmycha odpływem wanny

wirując obłędnie

 

i tańczy światło na ścianie

snopy latarń reflektorów

swing pod żyrandolem

 

o senność się potykam

wpadam w westchnienia i tonę

w odmętach czarnej kawy

 

i słodko czas się wlecze

obala cokoły wypala myśli

pociesza łkające szyby

 

spać nie chcę i nawet nie mogę

gdyby tak tylko dziś

trwało już do końca

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • Misiu M 10 miesięcy temu
    ciekawy tytuł - taki neologizm
  • Cynamon 10 miesięcy temu
    Dziękuję, to element wiersza, nad którym (o ironio) pracowałam najdłużej
  • Misiu M 10 miesięcy temu
    ale z sukcesem ;-)
  • Maurycy Lesniewski 10 miesięcy temu
    utwór, taki zawieszony trochę pomiędzy dwoma światami...
    Bardzo ciekawy wiersz!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania