beztytułu
dopijam zimną kawę
przyprawioną drozofila melanogaster
popluwam martwymi ofiarami pracowni genetycznych
żerujących na ofiarach miczurina
popluwam źdźbłami tytoniu
zestruganymi z ofiar indii wschodnich
reszta w zawiesinę śliny
w krtani głośni przełyku
wymaga napięcia
splunięcie ofiarą
hodowaną na mojej pożywce
Następne części: beztytułu
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania