Ogłabia.
I jest ta złość, która pojawia się znikąd,
– znienacka –
złość, co łamie kości i powoduje implozje.
Że dłonie stają się sejsmiczne na wskroś,
zamieniając drzewa w trociny.
Wypychasz nimi głowę, ramiona,
podbrzusze staje się żyzne i zmokłe,
a one kiełkują, drapiąc.
I jest ta złość, co nie należy do ciebie,
a przylega tak jakby,
zaczyna się od myśli, że mógłbyś być
z kimś innym.
Komentarze (5)
Zaskoczyłeś mnie bardzo - nie ma kropki w tytule.
Podobuję mi się ten fragment -
"bo dłonie stają się sejsmiczne na wskroś,
nie należą już do ciebie."
Bo to jeszcze nie jest wiersz ostateczny. Zapisałem go, żeby nie zapomnieć.
Szalej. Wiem, ale musiałem dać upust swojemu zaskoczeniu. 🤣
Czekam zatem na kontynuację w bliżej nieokreślonej przyszłości.
Sufjen poza tym, jak to mawia moje serce - to kropka nienawiści - a ja staram się unikać jak ognia 😆
Sufjen oto wersja ostateczna
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania