Białe ciernie
Pamięć wciąż puka,
jakby czekała na przypływ.
Przypomina o delikatnym wiązaniu
ze światem zmarłych. Nie wiem
kiedy przyjdzie, jaki sen przyniesie.
Powoli bledną słowa,
które dawniej jak głogowe kolce
potrafiły do żywego zakłuć.
Zatykam uszy i razem z drzewami
pogrążam się w medytacji.
Mówią, że tylko ptaki słyszą głosy
nieobecnych. Potem szukają
między chmurami nowych cieni
- prawdopodobnie.
Komentarze (14)
Przez pomyłkę wrzuciłam do prozy. Proszę moderatora o podmianę.
Kikimoro, musisz wejść w swój profil, następnie w publikacje i tam możesz sama zedytować tekst.
https://zapodaj.net/d6c9d6c62e01b.jpg.html
https://zapodaj.net/66bfca8095212.jpg.html
https://zapodaj.net/7ef4138aa0c2c.jpg.html
https://zapodaj.net/90e6e55778e27.jpg.html
Tjeri Zadziałało - dziękuję.
Chyba dobrze, że ból-słowa z czasem bledną. Pamięć ma to do siebie, że wygładza, upiększa, akceptuje. No chyba że pielęgnuje się urazy.
Lepiej wygładzać. Jeśli gdzieś tam coś jest, to ci, którym wybaczono poczują ulgę, jeśli nie, to nam po prostu będzie lżej.
Dobry wiersz.
Pamięć wciąż puka,
jakbym czekała na przypływ.
Przypomina wiązania
ze światem zmarłych. Nie wiem,
kiedy przyjdzie, jaki sen przyniesie.
Bledną słowa, /bo to wolne zajawisko/
które dawniej jak kolce głogu,
potrafiły zakłuć do żywego.
Zatykam uszy i z drzewami
pogrążam się w medytacji.
Mówią, że tylko ptaki słyszą głosy
nieobecnych. I szukają /równie dobrze potem jak przed/
między chmurami nowych cieni
- prawdopodobnie.
Podoba mi się twoje pisanie.
Przemyślę to "potem" - dziękuję.
Podoba się, piękny klimat stworzyłaś.
Dziękuję.
Kikimoro↔Prawdą jest, że czas rozwadnia obraz. Nie kłuje aż tak w oczy, bezsilnością.
Wierzę, że znajdą, nie tylko cienie, lecz ich źródła.
Przecież szybują wysoko, o własnych siłach, to wiedzą więcej:)↔Pozdrawiam?:)
Dzięki za słowo. Pozdrawiam.
W tym wierszu jest tak, że niczego nie można dotknąć. Taki stan opisałas. Niby pamięć wciąż puka, a jednak nie można jej słuchać bez przerwy (wciąż), bo zatyka się uszy. Wtedy nie słychać pukania.
Bledną słowa - czyli cichną. Tylko tez nie wiadomo, czy z powodu oddzielania się od nich, odcinania się (zatykanie uszu), czy z jakiegoś innego.
Mnie bardzo się podoba puenta - ostatnie słowo: prawdopodobnie.
Ono podkreśla te niemożność dotknięcia.
Cały wiersz staje się zawieszoną treścią.
I tez - jak Gainowi - przeszkadza mi trochę słowo "potem" w tej cząstce:
Mówią, że tylko ptaki słyszą głosy
nieobecnych. Potem szukają
między chmurami nowych cieni.
"Słyszą", to czasownik niedokonany, a to oznacza, że opisywana czynność się nie zakończyła. Ptaki wciąż słyszą. Wiec kiedy następuje to "potem"?
Ale to "potem" jest także potwierdzeniem mojego wrażenia - że nic tu się nie da "złapać", niczego "dotknąc". Nawet "potem" nie następuje, bo jest "wciąż".
Tzn, bo trwa "wciąż". I nie ma "potem".
Jak zauważyłaś, taka jest właśnie moja poezja. Niejednoznaczna i każdy może ją dotknąć na swój sposób.
Zatykanie uszu podkreśla odcięcie od świata zewnętrznego, a ptaki? są nieprzewidywalne - prawdopodobnie. Dzięki za treściwy komentarz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania