Biały kruk

Na zewnątrz twarda skała,

przy Tobie miękki puch.

Żyć tęsknotą nie pozwala,

smutek, szarość, głód.

Gdzie jesteś, moja mała?

Czy w końcu zrobisz ruch?

Uciekła i pognała,

ja już nie idę w bój.

Uśmiechnęła, pożegnała,

to już nie jest mój druh.

O byłym przypomniała,

na nic dalszy trud.

Serce mi wyrwała,

miłość to trup.

Potem się nie odzywała,

na nic dalszy słuch.

Na siebie stawiać chciała,

od niej czuję chłód.

Naprawiać nie zechciała,

nie stanę u jej wrót.

Mej złości się lękała,

serce zimne jak lód.

Wcześniej rozkochała,

wiele miała cnót.

Dzwoniłem — się gniewała,

wyjadę na wschód.

Obyś nie zapomniała,

żeś dla mnie biały kruk.

Do siebie przywiązała,

wiele wspólnych dróg.

Obyś się przekonała —

Kuba to nie wróg.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates godzinę temu

    Ładny wiersz i rymy OK.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania