Poprzednie częściBiały kruk - Prolog

Biały kruk - Rozdział I

Wersja audio (mało tego audio, ale nie wiem co pasuje): https://www.wattpad.com/238815108-bia%C5%82y-kruk-obro%C5%84ca-rozdzia%C5%82-1

Gdy po tej fascynującej przemowie wszyscy rozeszli się na lekcje panowało ogromne podniecenie całą sytuacją. Ja wolałem skupić się na zapamiętaniu materiału. Przed ostatnią lekcja podczas rozmowy z Oliwią, Mileną i Ernestem temat zszedł na nadchodzący „test”.

- Stawiam na coś pisemnego – powiedział zdecydowanie Ernest – może rozprawka? – dodał z ironią.

- Raczej wyślą nas na pustkowie i każą przeżyć – stwierdziła Oliwia.

- Znając nasz szczęście będziemy biegać – podsumowała ponuro Milena.

- A co jeśli wszyscy macie racje? – tym razem to ja zabrałem głos.

- Co będzie to będzie to będzie – tymi słowami rzuconymi kilka metrów od nas do dyskusji włączył się Patryk.

Zapadła niezręczna cisz.

- Oli pamiętasz, że dziś wpadam do ciebie i medytujemy – zmieniłem temat jak to mam w zwyczaju.

- No jasne ostatnio niezbyt mi się udało – odpowiedziała z udawanym smutkiem

Naszą rozmowę przerwał dzwonek. Lekcja minęła jak każda poprzednia, ale potem moje skłonności do rozmyślania przypomniały o sobie.

~ A co jeśli chcą żebyśmy się wszyscy pozabijali? Ale, po co mieli by to robić? Czemu nikt nie mówił nic wcześniej?

Te pytania pozostawały dla mnie bez odpowiedzi. Po powrocie do domu zjadłem kurczaka z ryżem i wypiłem pyszny schłodzony sok z czarnej porzeczki. Elegancką koszule zamieniłem na zielony podkoszulek, zamiast jeansów wolałem ubrać spodenki. Na dworze było przyjemnie ciepło.

~Musimy kiedyś wybrać się nad rzekę.

Zgarnąłem telefon i dokumenty, a gdy wsiadałem już na rower zdałem sobie sprawę, iż mam w kieszeni talię kart. Nie wracałem już do domu. Stwierdziłem, że możemy później zagrać.

- No nareszcie jesteś – rzuciła na powitanie Oliwia – Milena już jest.

-Dziękuje ci za to, że łaskawie wyszłaś mi na przywitanie i przywitałaś mnie jak prawdziwy gospodarz miłymi słowami.

-Ależ proszę mój szanowny przyjacielu.

Gdy weszliśmy do jej pokoju postanowiliśmy zacząć naszą 30 minutową medytacje. Usiedliśmy na środku pokoju, włączyliśmy na Internecie znaleziony przeze mnie poradnik do medytacji. Postępowałem zgodnie ze wskazówkami, ignorowałem wszystkie zmysły i czułem się uspokojony a nawet… szczęśliwy. Siedziałem tak nie czując czasu, gdy nagle usłyszałem od naszego „przewodnika”, że czas kończyć.

- A jednak miałeś racje czuje się lepiej – zwróciła się do mnie Oliwia.

- Nie zdarza się to często, ale muszę się z tobą zgodzić – dodała Milena.

- Przecież ja zawsze mam racje – skwitowałem z lekką dozą pychy.

- No oczywiście – odparła Milena przyzwyczajona do tego.

- Chodźmy … – zaczęła Oliwia, lecz przerwał jej mój telefon – Odbierz.

Przeszukałem wszystkie kieszenie, ale znalazłem. Dzwoniła Iga

- Joachim? – szybko powiedziała moja rozmówczyni.

- Ta, o co chodzi?

- Dzwoniła do mnie dyrektorka, wiem jak rozpoczną się testy.

- Kobieto to mów i nie trzymaj mnie już w niepewności, bo dobrze wiesz, że tego nie lubię – odparłem zgodnie z prawdą.

- No już – wzięła głęboki oddech – dziś mamy biec ulicami aż do szkoły i samorządy, czyli ja ty i Emil maja trzymać pochodnie i miałam nikomu nie mówić dopóki po niego nie przybiegniemy, ale jakbyś był gdzieś wcześniej to moglibyśmy pobiec skrótami.

-No dobra – trochę przeciągnąłem ostatnią samogłoskę, ale Iga miała racje, jeśli ominęliby mój dom skróciliby trasę – jestem u Oliwi.

-To super za 10 minut zaczynam, bo mój do jest najdalej od szkoły i od niego zaczynamy. Do zobaczenia.

- Do zobaczenia.

~ Czyli zaczynamy od biegania.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania