Biedna głowa
Jeszcze tam nic nie ma. Ale ogrodzenie już jest. Na ogrodzeniu banery i szyldy. Idę, idę. Maszeruję. Mało czasu, szybciej. Iść. Ale nie biec. Maszerować. Granatowa płachta faluje na wietrze. Szare tło. Czerwone. Czerwone, długie na pół siatki. Coś mignęło. Głowa w bok, kątem oka - „naczep”. Naczep? I malunek nad słowem. Głowa białego konia z rozwianą grzywą. Albo to skrzydła. Idę. Co to było? Nie mam czasu zawracać, czytać, oglądać, przyglądać. Się przyglądać. Przyglądać się. Nie ma. Ale mignęło. Ale minęłam. Czas. Jeszcze jest, ale mało. Maszeruję. W głowie koń. A może biały byk? Może to nie były uszy w tej grzywie, a rogi. Takie małe rogi? Różki! Nie. Byk z grzywą? Nie. Koń. Ale czy to była grzywa? Skrzydła. Ładny pysk. Widać było, że biegnie. Galop! A może leci? „Naczep”. Co tam mogło być napisane wcześniej... Naczep, naczep. Sprzedaż naczep? Wynajem i sprzedaż naczep? Remonty i konserwacja naczep? Naczepa... To, co za kabiną! Ciągnik siodłowy? Remonty naczep? Jak remonty pomieszczeń. Rezydencji. Pałaców. A może imię konia? Naczep. Wczepił się w płot. Naczepił. Sczepił. Natrafił w galopie. Utknął w locie. Jeszcze biała grzywa nie opadła. Jeszcze chrapy drgają, chwyta rozpędzone powietrze. Podrzuca i pochyla łeb w nieustannym biegu. Locie? Końska grzywa jak ogromne skrzydła. Białe zwierzę unoszone na końskim włosiu. Na włoskach! Na włosku! Zapatrzone w horyzont! Jakieś coś, zapatrzone w inne jakieś coś. Małe coś. Albo duże, ale że daleko, to małe. Coraz większe coś. Ha! Coraz większe coś, zapatrzone w coraz większe coś. I nagle ogrodzenie. Niedługo zima. Druciany płot, który wyciął z miasta kawałek pustyni. Biało, biało, a pośrodku kretowisko. Sterczy. Remont rezydencji! Naczep. Taki kret. Uczep. Ale się naczepił ten koń. I to przynajmniej do wieczora. Wieczorem będę wracać, to przeczytam. Albo zapomnę. Będzie ciemno. A może mignie. A może będę taka ubita, że już nic. A jak mignie, to od tyłu, haha. Że naczep wynajem i sprzedaż, na przykład. Albo naczep remonty. Naczep ciężarowych remonty. Naczepił się i siedzi w mojej głowie. Leć!
Komentarze (11)
Fajne. Rozdygotane, nieokiełznane myśli, wzbijają się, potykają, zataczają kręgi. Krótka scena opisana w jeszcze krótszych migawkach.
Doskonałe studiu rozpracowywania planu przestrzennego miasta. Zabudowywanie najmniejszej szczeliny i zamykanie powietrza w bance jest powolnym zanikaniem świata. Głowa mała i nie potrafisz tego ogarnąć. Co tam było?
Powtórzenia i chaos myśli Autora dokonuje wiwisekcji na placu budowy. Smutna walka z umysłem i pamięcią
Kiedyś czytałam, chyba Pielewin, taką wyliczankę stosuje w swoich znakomitych powieściach.
Pozdrawiam
Tak wygląda pospiech i rozterki z nim związane. Nie lubię pospiechu. Żyję w stylu powolnym. Jeśli mam gdzieś się pojawić o określonej godzinie, wybieram się wcześniej. Lubię mieć zapas czasu, żeby sobie na cos tam popatrzeć. A tu - nie mogłam. Biegnąc prawie, śmiałam się do własnych myśli. Stąd wziął się ten tekst.
Haha! Też tak mam! Znaczy natrętne myśli w połączeniu z nadproduktywną, niezależnie działającą wyobraźnią. Trafi się jakiś cyngiel i leci...
Nie umiałabym chyba tak dobrze tego oddać :)). Bardzo fajny tekst!
A! Tytuł dla mnie to zarówno biedna głowa konia, jak i narratora :))
Dzięki! :)
"Biedna głowa. Jeszcze tam nic nie ma". :))
To prawda - biedna głowa:)
Masz pomysły i dar do ich przelewania na papier:)
Biedna, biedna... :)
Dzieki!
Naczep - jak myślowy rzep. Tekst uśmiechnął, fajne gry słowotwórcze z czepialskim słówkiem. I niesamowicie trafny warsztat, aby gonitwę oddać. Czas teraźniejszy - super!
W zasadzie nic się nie dzieje poza biegiem skojarzeń, stąd mało czasowników, kondensacja wzorowa na rzeczownikach.
I rodzaj wypowiedzeń - zdania krótkie, pojedyncze, w głównej mierze równoważniki zdań - uprawdopodabnia dzianie się historii sczepionego naczepa tu i teraz, czyli w głowie narratorki.
Sprawne piórko! Gratki!
"Naczep - jak myślowy rzep" - haha, tak. Dziękuję, że przyszłaś.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania