Biegunowizm ducha
W magnesie odnalazłem esencję - banalny eufemizm bytu. Zagadka rozwiązana? Lecz w odpowiedzi jest pytanie, w pytaniu jest odpowiedź, z kolei odpowiedzi kreują polemikę, pytania kreują filozofie. Nic nie jest jednoznaczne, zerojedynkowe - rzekłyby dzisiejsze maszyny - znajdzie się zawsze to d r u g i e d n o . Drugi biegun występuje nierozłącznie z pierwszym biegunem, jednak anty-heglowski, w pełni synergii. Synergia to wymysł, nierealny wymysł, optymistyczny happy end w obliczu chaosu nie do przeoczenia. Magnes jest stworzony na obraz Boga, przez Boga magnetyzmu, dla nas - magnetycznych.
Otóż czymże jest podzielony na plus i minus skrawek metalu? Okiem fizyka, siła przyciągania, siła odpychania. Od czego? sensu urojonego: sprzeczności oraz zgodności - absurdu klarowności.
Gdy popatrzymy wstecz, nauka lubująca mądrość od czasów biblijnych, antycznych próbowała nadać zasady chaosowi. Czy to bogowie, święte księgi z regułami; bóstwa w postaciach: ludzkich, zwierzęcych, fuzyjnych, przesądy o nadprzyrodzonych siłach, zjawiskach nadnaturalnych. To wiara w pozaziemskość nas napędzała, motywowała do rutynowej pracy, a poprzez pracę do techniki, rozwoju. Z biegiem lat filozofowie próbowali ten fakt ominąć, patetycznie negując Boga, manifestując, że złożyli kwiat na Jego grobie. Sęk w tym, że oddalali się od źródła, wszyscy nihiliści, dekadenci, wielbiciele Schopenhauera. To jakby oczywista p r a w d a , że życie pozbawione sensu to sens sam w sobie, na myśl przywodzi mi bunt psychologiczny, próbę dopasowania bólu świata pod przemyślaną ideę. Ten aksjomat zaadaptowany przez ogół - Bóg nie żyje - czy nie był przyczyną załamania nerwowego Nietzschego? Czyżby rewolucja zjadła własne dziecko? A więc im bliżej współczesności - nie uwzględniając dzisiejszej, dwudziestopierwszowiecznej degradacji - tym dalej od optymizmu, a bliżej pesymizmu. Dalej od epikurejskiej pogodności, bliżej egzaltowanej rozpaczy.
Oczywiście, błędnym stwierdzeniem byłoby negowanie wszelkich przejawów myśli rezygnacyjnych w czasach antycznych - owszem oni także popadali w depresję, towarzyszyły im myśli egzystencjalne a samobójstwa nie były czymś obcym. Jednak gdy popatrzymy przez pryzmat ostatniego stulecia, mamy do czynienia z rekordową ilością samobójstw, szczególnie u ludzi młodych, co jest ewidentnie powodem narastających problemów psychicznych (kategorycznie zabraniam obwiniać pokolenie Z o kruchość mentalności – należy, jeśli już, to obwiniać pokolenia, jakie stworzyły nasz świat dojrzewania). Jak wynika z błędnego koła: słabi ludzie tworzą trudne czasy, a bardziej, wrażliwi egzystencjaliści tworzą zagubionych wędrowców, czyli nas, włóczęgów tej utopii-antyutopii.
Nie bez powodu użyłem powyższej rozbieżności; większość skrajności, jakie obserwujemy dzisiaj - czy to nadwyrężanie piramidy Maslowa, czy to niemoralny czyn, czy też ignorancja, adoracja ponad skalę - ma swoje podłoże właśnie w zabłąkaniu umysłu. Oznacza to niemożność określenia samego siebie, własnego zdania, a nawet najważniejszych wartości. Zaślepieni - zabłądzeni. Jak często, w dobie braku potrzeby, spotkanie się z wyrażeniami "Nie wiem", "Nic", "Wszystko", "Cokolwiek", jest rzeczą nieuchronną, ponadto powszechną w komunikacji. …kolwiek nie tylko zawęża nasz język, ogranicza też myślenie; bo przecież na co komu myślenie, gdy myśli za mnie sztuczna inteligencja?, na co komu myśli innych (książki), gdy mam swoje?, na co komu wyrażanie myśli własnych, gdy robią to inni? Po co? I słowo klucz - po co?, po co?, po co? Negocjacje mające upupić człowieka - wymówki niwelujące nasz wkład. Wkład w moje wartości, wkład w m ó j sens.
Odbiegając od społeczeństwa nie upadłego, lecz upadającego, konceptem, który pomaga mi przebrnąć przez marazm rutyny, toczyć walkę z przeciwnościami losu, stał się dla mnie - wcześniej wymieniony – magnes. Szkatułka ze złotem, a nuż puszka Pandory, po otwarciu zawiera dwa bieguny. I to dwa przeciwne sobie zjawiska, nawzajem przyciągające się i odpychające się, będące sprzecznością i solutio w jednej postaci. Może nam się nasunąć oczywiste aluzje do taoizmu bądź gałęzi heglizmu, lecz skupiłbym się na tabula rasa czytelnika. Kontynuując, kontry podzielone są na dwa przeciwne, wykluczające się formy, ale co kluczowe, stanowią jedną całość. Synteza nie wynika z połączenia, synteza jest filarem rozbieżności. Niczym dwie półkule Ziemi odpychane od środka, wpychane przez presję grawitacji, koegzystujące jako jedna planeta. Dla niektórych biegunowość, w ujęciu filozoficznym może odbijać się na sensie i bezsensie życia - egzystencjalne, okazałe bieguny, które pomimo tego, że się wykluczają, istnieją jako jedność, tak jak nasz byt.
Kierując się drogą bardziej przyziemną, przejrzystą można biegunowizm odnaleźć na wielu płaszczyznach:
● społecznej, jako przykładową warstwę zamożną, będącą arogancką, pełną hipokryzji, przy warstwie niższej; nierozsądnej i zdemotywowanej. Obie frakcje, pozornie nielogiczne, składają się na całościowy obraz naszego społeczeństwa.
● komunikacyjnej, gdy wykorzystujemy język do powszechnego porozumiewania się (narzędzie konstruktywne), albo gdy używamy słów do manipulacji - kontroli - władzy (narzędzie destrukcyjne), a u podnóży leży nasza niemoc; narzędzie mowy jako całość
● mentalnej, w zjawiskach komplementujących się, które są sobie przeciwne. Mogą być to z kolei dwie półkule mózgowe, odmienne zarówno funkcją, jak i budową, które pomimo odrębności tworzą się i bytują jako mózg - najbardziej zagadkowy organ człowieka.
● surrealnej, co oznacza wszelkie niewytłumaczalne zjawiska, np. sny, wyższe siły, które w połączeniu z drugą stroną namacalnej przyziemności uzupełniają wszelkie jestestwo balansem
● fizycznej, zgodnie z wyżej wymienionym schematem oddziaływania; następstwa dnia i nocy, pór - suchej oraz deszczowej - klimatu równikowego, nieba i ziemi, wody i ognia etc.
Za kwestię kluczową, priorytetową uznaję formę magnesu pod kątem stworzenia i funkcjonowania człowieka, precyzując, aspektu sfer, duszy oraz istoty we wszechświecie; począwszy, z człowieka można, delikatnie spinając klamrą cztery sfery {cztery szmery }, wyodrębnić aversum i reversum całego stopu monety-jednostki. Pierwsza mosiężna strona - genezą sięgająca niegdyś przeze mnie wykreowanych pojęć - psychimia: składa się na rzeczy niewytłumaczalnych, lecz w zakresie umysłowym, tzn. zjawiska oniryczne, pochodzenie emocji (nie pod kątem neurologii) czy źródło kreatywności i umiejętności b u d o w a n i a . Druga zaś - fizymia - skupia się na percepcyjnej fenomenologii, łącząc się z telluryczną epistemologią; oznacza to wszelkie zjawiska, jakie możemy potwierdzić przy użyciu zmysłów, bądź logiki. Nie bez powodu matematyka uznawana jest królową nauk - stanowi fundament fizyczności, bez której nie byłoby doświadczeń. Fizymia oraz psychimia razem składają się na całokształt rzeczywistości, być może, jaką wyłącznie jesteśmy w stanie pojąć. Jak już sam czytelnik -istota rozumna może się domyśleć, wchodzi tu w grę biegunowizm.
Ostatecznym dopełnieniem jest spojrzenie na budowę czerwono-niebieskiego magnesu(daję w tej chwili odbiorcy szansę na znalezienie owego przedmiotu(w Google czy w piwnicy)), –
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
a można zdać sobie sprawę, że występuje spoiwo, istotny łącznik pomiędzy jednym a drugim kolorem. Lekko metaforyczna, aczkolwiek nader kluczowa, g r a n i c a , którą, zgodnie z powyższym nazewnictwem, nie sposób nie określić - intermia. Nie do końca dla mnie jasna bariera komplementuje "świętą trójcę", a oprócz zaprzeczenia dualizmu, częściowo pluralizmu, odzwierciedla także freudowską psychoanalizę trzech filarów osobowości. Odbiegając od kontekstów-psyche, ów tryptyk można zastosować w ludzkim majestacie, bazując na trójcy: dusza, rozum, komplement [znaczenie: jako dopełniacz]. A element łączącym może być brakujący setny procent wagi ludzkiego ciała - byt. Byt - intermia dualizmu istnienia.
Próbując stworzyć esencję, trójpodział wielu aspektów życia nabiera sensu, gdy popatrzymy na nie przez pryzmat magnesu. Dwa bieguny - przeciwieństwa, same sobie przeczące i aprobujące nawzajem są absurdem i logiką w jednym. Pomimo tego, koegzystują w harmonii, ale w towarzystwie nieuniknionej, pozornie niedostrzegalnej granicy - łącznika obu skłóconych, pojednanych światów. Ten koncept jest otwarty - nie wyznacza jednoznacznych granic, niczym buddyzm, a daje pole do działania (w tym wypadku, myślenia), indywidualnego odbioru. Subiektywizm jest nawet wskazany, z racji że nie udowodnię w swojej pierwszej próbie ekspresji myśli tezy - prozą, która wydawać się może dla filozofów błaha i nielogiczna. Próbuję dotrzeć do jakiejkolwiek osoby, jaka będzie w stanie zrozumieć. A rozumieć co? Ideę trzech sił wzajemnie się uzupełniających, silnie zespolonych ze sobą sensem i nonsensem - biegunowizmu ducha.
Autor– „Nierozłączny” Maksymilian Kozak
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania