Biel pamięci

Ból to jedyne co poczuła. Obezwładniający, przenikliwy do szpiku kości. Nie pozwalał by o nim zapomnieć choćby na moment. Z oddali dobiegły ją przytłumione dźwięki. Szuranie butów o podłogę, zamykające się drzwi i ożywione głosy, które najwidoczniej o czymś zawzięcie dyskutowały. Czuje, że leży na czymś całkiem miękkim, ale niewygodnym, a zapach unoszący się w powietrzu wydaje się znajomy, ale także ciężki do rozpoznania. Wciąż z lekkim trudem otworzyła powoli oczy. Przywitało ją niezbyt przyjemne, białe rażące światło z lamp na suficie. Wykrzywiła twarz mrużąc oczy z powodu niespodziewanego i intensywnego błysku, czego od razu pożałowała, bo spowodowało to jeszcze silniejsze pulsowanie głowy. Jęknęła i poddała się zamykając ponownie oczy.

-Jest tu ktoś?-spytała, a raczej wychrypiała, bo gdy tylko usłyszała swój głos zaczęła się zastanawiać kto i kiedy przejechał jej gwoździem po gardle.

Odpowiedziała jej cisza. Była sama. Znowu. Otworzyła oczy, tym razem wiedziała co ją czeka, więc zrobiła to jeszcze ostrożniej. Znajdowała się w niewielkim pomieszczeniu o kiedyś białych ścianach. Teraz naznaczone znamieniem czasu przypominały bardziej kolor szary. Leżała na małym, jednoosobowym łóżku, typowo szpitalnym, z charakterystyczną, przyprawiającą o dreszcze metalową ramą. Po lewej stronie było niewielkie okno, za którym roztaczała się ciemność. Deszcz delikatnie bębnił w szybę, tworząc niespokojny, monotonny rytm.

> Jak znalazłam się w szpitalu? Co mi się stało? Która jest godzina, jaki dzień tygodnia?

Mnóstwo pytań zaczęło jej przelatywać przez głowę. Ciekawość ustąpiła miejsca lękowi.

> Czy ktoś mi coś zrobił? Co? Kiedy? Dlaczego mi? Przecież chyba nikomu nie zalazłam za skórę… Cholera, czemu ja niczego nie pamiętam?

Odwróciła wzrok od okna i zaczęła przyglądać się pokojowi z większą starannością. Na wprost znajdowała się jedynie pusta, poszarzała ściana, po prawej stronie zauważyła drzwi z ciemnego drewna, prowadzące zapewne na korytarz z umieszczoną pośrodku szybą, za którą także świeciło się tak samo irytujące białe światło. Przechyliła głowę jeszcze mocniej w prawo i jej oczom ukazała się postarzała szafka nocna, z której odpryskiwał już lakier, wykonana była zapewne z tego samego rodzaju drzewa. Jej wzrok przykuł stojący na niej szklany, przeźroczysty flakon z wodą, a w nim stał bukiet białych tulipanów.

> Od kogo mogą one być? I co to za osobliwy wybór kwiatów?

Oparła się na prawej ręce, żeby im się przyjrzeć z bliska.

> Może ktoś się podpisał i zostawił jakąś karteczkę z wyjaśnieniami?

W chwili przeniesienia ciężaru na rękę, poczuła, że jest ona bardzo osłabiona i straciła równowagę. Położyła się znów na plecach i skupiła się na prawej ręce.

> Czuję coś dziwnego. Coś tu nie jest w porządku.

Ostrożnie zsunęła kołdrę z prawej ręki. Jej oczom ukazała się poobijana ręka, pełna siniaków i drobnych lub lekko głębszych zadrapań. Przesunęła swój wzrok jeszcze niżej i zamarła. Serce zaczęło jej bić szybciej i poczuła, że zbiera jej się na mdłości. Pomiędzy łokciem a nadgarstkiem rozciągał się obszerny opatrunek. Rana-jak się domyślała została zabandażowana. Cały ten obszar boleśnie pulsował.Jej oddech stał się przyspieszony i nerwowy, a oczy momentalnie się zaszkliły. Poczuła się bardzo słabo i zachwiała się omal nie tracąc przy tym równowagi. Maszyna przyczepiona do łóżka zaczęła wydawać jednostajne głośne dźwięki. Ostatnie co widziała to żwawo wchodzący do pokoju mężczyzna i kobieta ubrani na biało. Kierowali się w stronę jej łóżka.

-Halo? Słyszysz mnie?- usłyszała podniesiony głos mężczyzny, który stał tuż obok, ale mimo tego słyszała go bardzo niewyraźnie.

Pokój zaczął jej migotać w oczach, po czym straciła przytomność i opadła na poduszki.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania